Summum Ius Summa Iniuria

Lubelski sąd jakiego nie znacie

Archive for the ‘szkoła óczy’ Category

eMeS.Watch patrzy!

leave a comment »

I uczy się erystyki.

Jak już wspomnieliśmy w poprzednim wpisie, rośnie nam konkurencja 😉

2 września bieżącego roku, pod adresem emeswatch.blogspot.com zadebiutował blog eMeS.watch. Autorka bloga (jeżeli tu się pomyliliśmy prosimy o korekte w komentarzach, będziemy publikować sprostowanie) postanowiła rozszerzyć dywersyjno – terrorystyczną działalność, jaką już od jakiegoś czasu prowadziła na portalu facebook. Ponieważ wzięła na widelec ministerstwo, w ciągu miesiąca zaliczyła większą ilość publikacji, niż nasz blog w dwa lata.

Na eMeS.watch warto zajrzeć przede wszystkim dlatego, że blog ten analizuje powszechnie dostępne (bądź też udostępniane na wniosek) dane, punktując wpadki, głupoty oraz propagandowe bzdury mocniej i lepiej, niż Witalij Kliczko Adamka w ubiegłym roku.

W jednym z ostatnich wpisów „PIASKOWNICA, CZYLI SZTUKA PROWADZENIA SPORÓW MINISTERSTWA SPRAWIEDLIWOŚCI „ blog pastwi się nad porażającymi profesjonalizmem odpowiedziami Ministerstwa Sprawiedliwości. Strona internetowa Ministerstwa jednego z krajów UE służy bowiem, zdaniem jej autorów, nie do pozyskiwania informacji o wymiarze sprawiedliwości, a jako tuba propagandowa. Dlatego więc pierwszą rzeczą jaka się na niej ukazuje, są ogłoszenia parafialne, znalezienie zaś istotnych danych wiąże się z dłuższym kopaniem. Ogłoszenia zazwyczaj sprowadzają się albo do mówienia, że deszcz pada do góry albo też, w co bije nasza konkurencja, do polemizowania z tymi, co twierdzą, że jednak pada do dołu. Zazwyczaj metodą twierdzenia, że przecież u nas Syjoniści biją Murzynów, a pod Grunwaldem nasi walczyli za wolność naszą i waszą.

Polecamy zresztą następujący eksperyment: przeczytajcie sobie kilka – kilkanaście odpowiedzi MS , a potem obejrzyjcie ten film.

Prawda, że ta sama metoda?

Chcieliśmy jednak zauważyć, że to, co zauważyła konkurencja, to nihil novi. Prawa autorskie do metody posiadają bowiem sędziowie z lubelskiego Sądu Okręgowego.

17 grudnia 2010 roku opublikowaliśmy informację, iż prezes Wojtaszek był uprzejmy dokonać czynu polegającego na przyjęciu do pracy asystentów sędziów bez jakiegokolwiek konkursu. Stało się tak pomimo tego, że konkursy takie były obowiązkowe (https://summumius.wordpress.com/2010/12/17/creative-asystent/). Krótko mówiąc – prezes dla własnej wygody uchylił sobie ustawę.

Z uwagi na to, że dużo ciekawszym tematem dla prasy był wtedy organizowany przez ówczesnego prezesa Tchórzewskiego „nabór do sądu rodzinnego”, sprawa nie zyskała rozgłosu, nawet pomimo faktu, iż wśród awansowanych znalazła się przypadkiem synowa jednego z sędziów.

Komuś jednak musiały zadrżeć kolana, jako iż niebawem z pomocą Wojtaszkowi przyszedł jego kolega, sędzia Pietraszko z Sądu Apelacyjnego, wówczas już dyrektor lubelskiego Hogwartu. W tekście, który opublikowaliśmy 10 stycznia 2011 roku, opisaliśmy stworzoną przez KSSiP dokumentację, opublikowaną zresztą na stronach Szkoły. Dokumentacja ta, co można byłe wówczas samemu sprawdzić, fałszywie poświadczała, że konkurs się jednak odbył (https://summumius.wordpress.com/2011/01/10/virtual-reality/).

Sprawa ta była oczywista. Nasze rewelacje można było zweryfikować po prostu klikając w podane w artykule linki, prowadzące do dokumentacji wytworzonej właśnie przez SO i KSSiP, które to niechcący ukręciły bat same na siebie. Musiało to zresztą zrobić pół Polski, bo zanim dokumentacja w tajemniczy sposób zniknęła ze strony, sprawą zajęły się ogólnopolskie gazety.

I wtedy właśnie zaczęto testować metodę, którą teraz stosuje MS (czyżby wykupili franczyzę?). Otóż rzecznik lubelskiego Sądu Okręgowego stanął ponad dosyć niewygodną dokumentacją i stwierdził, że blog nie pisze prawdy, komunikat był nieprecyzyjny, a poza tym to nie można zostać asystentem bez konkursu. Oczywiście należy się zgodzić z tym, że nie można, co nie zmieniało faktu, że lubelski SO właśnie tak pozyskał nowych pracowników.

Jak widać logika dosyć często pada ofiarą wyjaśnień prominentów polskiego sądownictwa. Nikomu to w zasadzie nie przeszkadza, bo przecież nie o prawdę czy prowadzenie sądów zgodnie z prawem tu chodzi. W tym miejscu warto zauważyć, że nie ma co oburzać się na Gowina o to, co powiedział na temat szanowania przepisów. Te są bowiem od lat olewane przez sędziów we wszystkich instancjach i do tej pory nikomu to nie przeszkadzało. Obserwując falę oburzenia, jaka przewaliła się przez media po wypowiedzi frontmana nie przypominamy sobie, aby coś podobnego miało miejsce po ujawnieniu przez nas wyżej wspomnianych nieprawidłowości w wykonaniu prezesa Wojtaszka i ekipy. A mówimy tylko o asystentach, bo ustawianie nominacji referendarskich przez lubelski SO to temat rzeka.

Ciekawi tylko jesteśmy kiedy w ogłoszeniach parafialnych MS zaczną znajdować się odpowiedzi na zarzuty blogów?

Written by myrialejean

2012/10/27 at 7:39 am

Szkoła specjalnej troski

6 komentarzy

Znowu zostaliśmy naprostowani przez czytelników. Pisząc epitafium dla Jacka Cz. pozwoliliśmy sobie na odrobinę żartów na temat najdziwniejszej ze szkół w Polsce. W eter poszło, że nie bardzo wiadomo czym zajmuje się lubelska macka krakowsko – lubelsko – krakowsko – lubelskiej – ale jednak krakowskiej (bo tam są zajęcia) szkoły. I dostaliśmy od czytelników link:

http://www.kssip.gov.pl/info/aktualnosci/wizyta_delegacji_republiki_uzbekistanu

Tak, dobrze widzicie. W artykule czytamy:  „W dniu 2 marca 2011 roku w siedzibie Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie odbyło się spotkanie przedstawicieli kierownictwa Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury z delegacją Republiki Uzbekistanu. (…)

Głównym celem spotkania było podpisanie Memorandum o wzajemnym porozumieniu i współpracy w obszarze szkolenia kadr między Krajową Szkolą Sądownictwa i Prokuratury Rzeczypospolitej Polskiej a Wyższą Szkołą Prokuratury Generalnej Republiki Uzbekistanu. Współpraca przewiduje organizację forów, konferencji oraz wspólnych szkoleń dotyczących zagadnień prawnych; wymianę informacji na temat ustawodawstw i systemów kształcenia kadr sądów i prokuratury; wymianę delegacji w celu zapoznania się z organizacją i działalnością organów wymiaru sprawiedliwości odpowiedzialnych za szkolenie kadr sądów i prokuratury. ”

Pomysł naprawdę powalający. Gratulacje za rozwijanie międzynarodowej współpracy. Naprawdę świetny wybór.

Przypomnijmy więc, że według amerykańskiego Departamentu Stanu oraz Rady Unii Europejskiej Uzbekistan określany jest jako „autorytarne państwo o ograniczonych prawach cywilnych”. Mało znane organizacje pozarządowe jak Human Rights Watch czy Amnesty International przedstawiły dowody na to, iż w Uzbekistanie na porządku dziennym jest naruszanie na szeroką skalę praktycznie wszystkich praw człowieka.  W 2005 roku Uzbekistanowi udało się znaleźć w elitarnym towarzystwie najbardziej represyjnych społeczeństw. Stało się to dzięki notorycznemu naruszaniu wolności religijnej, wolności prasy, wolności wypowiedzi oraz wolności zgromadzeń.

Co ciekawe wymiar sprawiedliwości Uzbekistanu, od którego nasza szkoła specjalnej troski zamierza się uczyć, jest częścią opisanych praktyk. Zmorą Uzbekistanu są wątpliwe aresztowania stosowane wobec aktywistów organizacji praw człowieka, niezależnych dziennikarzy oraz opozycji politycznej (w tym członków opozycyjnych partii zdelegalizowanych kilka lat temu). Osoby aresztowane poddawane są następnie zabiegom resocjalizacyjnym, w zakres których wchodzi: bicie więźniów, torturowanie ich prądem, duszenie oraz poniżanie seksualne w celu zapewnienia właściwego biegu procesu karnego (tzw. „wymuszanie zeznań”). Jak wynika ze sporządzonego przez Ambasadę Brytyjskią raportu (na podstawie badań brytyjskich biegłych sądowych) w czasie takich przesłuchań dwóch więźniów zostało nawet ugotowanych żywcem.

Co ciekawe Uzbecki rząd twierdzi, że wszystkie powyższe środki mają nacelu poprawę sytuacji oraz wzmocnienie przestrzegania praw człowieka w Uzbekistanie. W obecnej chwili sytuacja jest  tak zła, że Rada Praw Człowieka ONZ rozważała zaprzestanie monitoringu w Uzbekistanie. Dzieje sie tak, gdyż Uzbekistan z UNHCR po prostu przestał współpracować.

Tym samym szkole specjalnej troski należy pogratulować doboru partnerów. Ciekawi jesteśmy tylko czy do współpracy tej rzeczywiście dojdzie czy też ma ona być tylko działaniem pozorowanym, aby nikt nie pomyślał, że KSSiP przydaje się tylko do tworzenia nieprawdziwych dokumentów w celu  ratowania lubelskiego SO (patrz wpis Virtual Reality). Jeżeli jednak do współpracy dojdzie to będziemy mieli w Lublinie seminaria „Jakiego prądu (o jakich wartościach) używać do przesłuchań?”, „Podstawy skutecznego bicia więźniów” czy też „Wyrywanie paznokci dla amatorów”. Chętni będą zapewne mogli udać się na warsztaty do Uzbekistanu, gdzie w praktyce da się przetrenować nabyte umiejętności.

W obecnej chwili czekamy na nawiązanie współpracy z ChRL, Białorusią, Kubą, Koreą Północną i Wenezuelą. Najbardziej podoba nam się perspektywa współpracy z Chinami. W dobie zbliżającego się Euro 2012 oraz „sądów stadionowych” bardzo chętnie skorzystalibyśmy z doświadczeń małych, żółtych braci w dziedzinie organizowania egzekucji na stadionach. Z pewnością podniesie to oglądalność i zapewni mistrzostwom niepowtarzalny koloryt. A potem już tylko potraktuje się naszego bloga Złotą Tarczą albo wdroży program z Korei „Jeden naród – jeden email”.

Ostatnie pytanie do szefa KSSiP – to naprawde nie byłoby taniej zatrudnić paru fajnych, swojskich esbeków?

Written by myrialejean

2011/03/31 at 2:05 pm

Napisane w szkoła óczy

O szanowaniu togi czyli wirtualnej rzeczywistości ciąg dalszy

6 komentarzy

Rozkręca się sprawa naboru-widmo do SO w Lublinie.

Ponad tydzień temu o sprawie napisała Gazeta Prawna ( http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/480587,wymiar_sprawiedliwosci_sady_czekaja_na_asystentow_sedziego.html ). W artykule wytoczono ciężkie działa względem wiarygodności artykułów pojawiających się na tym blogu. Wziął się za nas sam rzecznik lubelskiego okręgowego, sędzia Artur Ozimek. Czyli z racji swojej funkcji – Usta Wojtaszka.

„Ten blog nie podaje prawdziwych informacji. Nie można zostać asystentem, nie przechodząc procedury konkursowej” zagrzmiały Usta Wojtaszka. Po czym dorzuciły „Jeżeli ktoś jest dobry, zostaje asystentem sędziego sądu okręgowego. Ale nie ma możliwości, żeby została nim osoba, która nie zdała egzaminu”.

Nie za bardzo wiemy jak komentować takie oświadczenie. Właściwie jedyna rzecz która przychodzi do głowy to stwierdzenie, że komuś toga myli się ze szmatą.

Drogi Arturze! Niektórzy z nas kilkukrotnie słyszeli Cię wypowiadającego się o etyce u prawników. Pewnego razu w szerszym gronie mówiłeś, jak to etyka adwokacka upadła, kiedy adwokaci zachysnęli się swoją samorządnością. Byłeś zniesmaczony, gdy lubelska palestra robiła problemy sędziom, którzy chcieli się do niej przenieść i odmawiała wpisywania ich na listy. Wspominałeś wtedy o nadużywaniu uprawnień i o związanej z tym postawie osób u władzy. Władza podobno miała deprawować.

Jakże prawdziwe są teraz Twoje słowa w odniesieniu do sędziów. Jak długą drogę przeszedłeś od wtedy do teraz.

A może nie przeszedłeś? Może zawsze byłeś hipokrytą i kłamcą?

Twierdzisz, że nie piszemy prawdy. Że nie można zostać asystentem nie przechodząc konkursu. Tymczasem właśnie tak się stało.

Nie było żadnego ogłoszenia, nie było żadnego konkursu.

Nie było też przeniesienia, porozumienia pomiędzy prezesami czy czegokolwiek (choć ustawa i tak na to nie pozwala). Po prostu uzgodniono z „awansowanymi kandydatami”, że zwolnią się z Sądu Rejonowego w Lublinie a następnego dnia Sąd Okręgowy w Lublinie ich zatrudni. Do części z nich dzwoniły Kadry SO (tak, znowu pani Bogacz), niektórych osobiście do pracy w SO zaprosił prezes.

Tak czy inaczej „zaproszenia” do współpracy otrzymali tylko pracownicy lubelskiego SR. Zdaniem Ust Wojtaszka oznacza to chyba, że żadni kompetentni asystenci nie pracują w którymkolwiek z pozostałych sądów rejonowych w okolicy. Choć to owszem, popieramy. Nikt by nie chciał żeby jakiś wieśniak do pracy w Sądzie Okręgowym przyjechał furmanką 😉 Spadajcie na drzewo, wieśniaki! 😉

W tym miejscu mamy pytanie: czy aby udowodnić, że piszemy prawdę powinniśmy jeszcze opublikować listę osób „przeniesionych” do okręgu zaczynając wydziałami od początku (a więc od pani o imieniu na literę B. z I Wydziału Cywilnego) czy też od końca (a więc od pana o imieniu na literę R. z wydziału XV Karnego)? A może powinniśmy pisać według wydziałów SO do których asystenci pozakonkursowi trafili? Tylko od którego wydziału zacząć? Może od cywilnego, może od ubezpieczeń a może od karnego (tylko którego – pierwszo czy drugoinstancyjnego)?

Usta Wojtaszka mówią: „nie ma możliwości aby asystentem została osoba która nie zdała egzaminu”. To jaki egzamin na asystenta zdawała pani Olga Szymanek? Bo, jak donoszą nasi czytelnicy, została ona asystentką w sądzie rejonowym jeszcze zanim wprowadzono obowiązkowe konkursy i nigdy do jakiegokolwiek egzaminu nie podchodziła. Oczywiście, jeżeli szanowny Pan Rzecznik twierdzi inaczej to chyba nie będzie problemu z opublikowaniem jej pracy konkursowej? Sama zainteresowana powinna się zgodzić. Przecież nie chciałaby aby ktokolwiek mówił, że do SO przeniesiono ją na lewo, bo jest synową byłego prezesa Sądu Rejonowego w Puławach (tu również podziękowania dla czytelników).

Ustaw Wojtaszka odniosły się też do komunikatu KSSiP. „Ta informacja jest nieaktualna, bo pochodzi z zeszłego roku. Jest też nieprecyzyjna, bo są to etaty dla całego okręgu, a więc sądu okręgowego i jedenastu sądów rejonowych w Lublinie”. Jest to o tyle ciekawe, że przecież w samym komunikacie osobno podawane są informacje o wolnych etatach w sądach rejonowych i w sądach okręgowych. Żaden inny sąd okręgowy nie popełnił takiej pomyłki. Ponadto konkursy organizują przecież prezesi poszczególnych sądów. Oczywiście można też zapytać z drugiej strony: kto w takim razie jest odpowiedzialny za przekazanie KSSiP nieaktualnych danych? Dlaczego doszło do publikacji która kompromituje szkołę i jej szefa?

W sumie trudno jest powiedzieć co w tej sprawie bardziej bulwersuje. Czy to, że szefostwo SO w Lublinie robi co chce, niezależnie od przepisów? A może to, że rzecznik sądu zupełnie bezkarnie kłamie, miesza się w wyjaśnieniach ale nie ma z tym żadnych problemów moralnych?

W jaki sposób mamy przekonać zwykłych obywateli, że powinni przestrzegać prawa i szanować sądy, skoro prezes Sądu Okręgowego i jego kolega rzecznik (nie wspominając już o kierowniczce kadr) nie mają najmniejszych oporów przed łamaniem przepisów dla własnej wygody? Jak przekonać opinię publiczną, że nie wolno zwiększać nadzoru nad sądami? Przecież to, co się dzieje w Lublinie jest idealną ilustracją tezy, że środowisko sędziowskie nie potrafi się samo oczyszczać, więc proces kontroli musi być przesunięty „na zewnątrz”. No bo skoro sam Prezes Sądu Okręgowego dopuszcza się daleko idących nieprawidłowości i przy mianowaniu referendarzy i przy zatrudnianiu asystentów, to w Lublinie zamiast samorządności potrzeba raczej zarządu komisarycznego albo ogłoszenia upadłości. Choć to drugie w sumie częściowo udało się dzięki przeniesieniu sądu do Świdnika 😉

A tak na marginesie: czy zachowanie rzecznika (nie mówiąc już o prezesie) przypadkiem nie przynosi ujmy godności sędziego? Ciekawe co na ten temat ma do powiedzenia rzecznik dyscyplinarny? 😉

Jednakowoż czekamy na kolejne oświadczenia Ust Wojtaszka licząc, że dostarczą one nam niezliczonych okazji do turlania się po podłodze ze śmiechu. Mamy również nadzieję, iż dziennikarze czytający naszego bloga będą na tyle nieuprzejmi, że zadadzą pytania postawione przez nas wyżej (na przykład pytając o to do jakich i kiedy konkursów podeszła asystencka elita awansowana do SO) 🙂 A żeby Ustom Wojtaszka nie było przykro – dedykujemy szlagier z lat naszej młodości 🙂

Arturze – trzymaj się. To dzięki takim jak Ty istniejemy 🙂

Written by myrialejean

2011/02/02 at 8:40 am

Virtual Reality

9 komentarzy

W ostatnich tygodniach region lubelski znowu znalazł się w awangardzie. Komputeryzacja sądów od kilku lat jest oczkiem w głowie Ministerstwa Sprawiedliwości. Nasz Sąd Okręgowy do spółki z Krajową Szkołą Sądownictwa i Prokuratury postanowił pójść dalej.

W Lublinie wprowadzono pierwszy na świecie funkcjonujący system wirtualnej rzeczywistości.

W niedawnym tekście opisaliśmy akcję werbowania asystentów pod hasłem „Nie dla wieśniaków!”. Pokazaliśmy jak Sąd Okręgowy w Lublinie łamiąc przepisy ustawy prawo o ustroju sądów powszechnych zatrudnił nowych asystentów sędziów nie przeprowadzając obligatoryjnych konkursów. Zamiast tego po cichu zatrudniono asystentów którzy, zupełnym przypadkiem, dzień wcześniej zwolnili się na własną prośbę z Sądu Rejonowego w Lublinie.

Jak można było się spodziewać sprawa nie została w jakikolwiek sposób skomentowana. O dziwo nikogo nie ukarano także awansem. Wydawało się już, że o temacie można zapomnieć, kiedy do akcji wkroczył dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury – Leszek Pietraszko.

Za zaangażowanie w sprawę sędziemu należałoby przyznać Złotą Miotłę za rok 2010. Bez dwóch zdań było to najładniejsze zamiatanie kłopotliwych danych pod dywan jakie widzieliśmy w zeszłym roku. Otóż w ostatnich dniach grudnia (dzięki czemu udało mu się zdobyć nominację jeszcze w roku ubiegłym) dyrektor szkoły wydał komunikat w sprawie wolnych etatów na stanowiska referendarskie i asystenckie w sądach i prokuraturach od dnia 1 stycznia 2011 r, opublikowany pod adresem http://www.kssip.gov.pl/info/aktualnosci/wykaz_etaty_referendarz_asystent_sad_prokuratura_21_12_2010 .

W treści komunikatu Leszek Pietraszko pisze: „W załączeniu przedstawiam wykaz wolnych etatów referendarskich i asystenckich, sporządzonych na podstawie informacji uzyskanych od prezesów sądów i szefów prokuratur.” Najciekawsza jest 3 strona załącznika (http://www.kssip.gov.pl/files/23d86ebd297d68885ca0fbeb9147b0c9.pdf ) gdzie zawarta jest informacja o apelacji lubelskiej. Można tam przeczytać, iż (uwaga) w SO w Lublinie jest 9,5 wolnych etatów na stanowisku asystenta sędziego. Niestety, jakże pechowo, „trwają procedury konkursowe”.

Tłumacząc powyższe na język zwykłych ludzi – konkurs którego nie było, jednak był, a wszyscy którzy twierdzą że go nie było mieli halucynacje. Oczywiście mozna też powiedzieć, że w Lublinie można w jakiś sposób skonstruować „konkurs post factum”. Najpierw przyjmujemy ludzi, potem dopasowujemy dokumenty. Po co się męczyć z przepisami skoro można (choć tylko na papierze) stworzyć wrażenie, że wszystko jest w porządku?

Komunikat spowodował u nas pewną konsternację. Taka treść jak najbardziej oznacza, że konkurs którego nie było winien był jednak się odbyć. Jak widać jednak rozwiązaniem prostszym, niż „awansowanie za karę” sędziego Wojtaszka do Sądu Apelacyjnego, jest stworzenie dokumentacji prawdziwej inaczej.

Nie chcielibyśmy zostać posądzeni o brak konstruktywnej krytyki. Dlatego też polecamy poprawiaczom rzeczywistości korektę strony internetowej SO w Lublinie (http://lublin.so.gov.pl/oferty-pracy/komunikat-prezesa-sadu-okregowego-w-lublinie-po-przeprowadzonym-konkursie-na-stanowisko-asystenta-sedziego-w-sadzie-okregowym-w-lublinie-z-dnia-20-grudnia-2010-r.html ) gdzie prezes SO przyznaje się do zatrudnienia tylko jednej osoby – z własnych informacji dodamy, że na pół etatu. Może by tak i to poprawić, bo otwarte przyznawanie się do przekręcenia 9 etatów (!) naprawdę głupio wygląda 🙂

Acha, ściągnijcie sobie te dokumenty na twarde dyski jak najszybciej. Może się okazać, że długo na swoich miejscach nie pozostaną;)

Written by myrialejean

2011/01/10 at 8:03 am