Summum Ius Summa Iniuria

Lubelski sąd jakiego nie znacie

Archive for Styczeń 2012

Nie będzie niczego

5 Komentarzy

Są takie chwile, kiedy żałujemy tego, co zostało napisane na tym blogu.

W ostatnim tekście zaproponowaliśmy frontmanowi MS zarysy nowej reformy. Sugerowaliśmy, parafrazując klasyka ;), likwidację wszystkiego. Niestety, mamy wrażenie efektu, który porównać można z gaszeniem pożaru benzyną.

Kilka dni później na łamach Dziennika Polskiego ukazał się wywiad z Jarosławem Gowinem, pod znamiennym tytułem „Sądów nie będzie ale sędziowie zostaną”. Poziom logiki wypowiedzi jasno wskazuje, iż autor zdania „nie będzie niczego” (z którego bezczelnie drwiliśmy) został chyba doradcą frontmana MS. Jak się wydaje, jest to realizacja, objawionej w wywiadzie z Rzeczpospolitą zasady, iż im mniej się ktoś zna na tematyce, tym lepiej. Zwłaszcza przy reformach. W końcu przy służbie zdrowia się to sprawdziło.

W rzeczonym wywiadzie, frontman MS ujawnił jeden z kluczowych punktów reformy. „(…) w wyniku informatyzacji, te wydziały (wydziały ksiąg wieczystych – przyp. red.) będą likwidowane, i to we wszystkich sądach – być może w ciągu dwóch lat. Dostęp do Ksiąg Wieczystych już wkrótce będzie przez internet.” powiedział frontman Gowin.

Tak, wiemy co napisaliśmy w poprzednim artykule. Chcielibyśmy jednak w tym miejscu wyjaśnić, że niniejszy blog posługuje się takimi narzędziami jak sarkazm,ironia czy też humor (w tym niewyszukany), w celu opisywania absurdów sądownictwa. Polegamy tutaj na inteligencji czytelników, choć jak widać, bywa to czasami założenie poczynione lekkomyślnie 😉

Jak głosi dobrze sprawdzona plotka, powyższe pomysły są wynikiem fascynacji frontmana sądem elektronicznym. Jarosławowi Gowinowi esąd bardzo się podobał, czego zresztą nie krył jeszcze podczas wizyty.

Problem w tym, że esąd, czyli wydział wydający wyłącznie nakazy zapłaty w postępowaniu upominawczym, to nie wydział ksiąg wieczystych. Jako osoba czysta, nie skażona prawniczą wiedzą, frontman MS może nie wiedzieć, że tak właściwie esąd powinno się nazywać „Sądem Honorowym”. Wynika to z centralnej zasady jego działania, to jest zasady Słowa Honoru. Spieszymy donieść, że WSZYSTKIE nakazy w esądzie są wydawane tylko dlatego, że referendarz wierzy powodowi na Słowo Honoru, iż ten pisze prawdę. A przynajmniej takie jest urzędowe domniemanie.
Esąd jest sądem tylko z nazwy, jako że żadnego sądzenia tutaj nie ma. Sądzenie oznacza bowiem rozpoznawanie wniosków dowodowych, a następnie ocenę dowodów w celu ustalenia stanu faktycznego. W EPU coś takiego nie istnieje, jako że dowody przed referendarza w ogóle nie docierają. Jedyne, co strona musi złożyć, to pozew, a więc jej własne oświadczenie, że pan X jest mu winien milion złotych. Referendarz musi uwierzyć, że to prawda. Musi też uwierzyć, że dowody, o których wspomina strona, rzeczywiście istnieją. Dowodów tych referendarz nie widzi na oczy, jako że system EPU nie przewiduje możliwości załączenia do pozwu czegokolwiek.

Podsumowując: do orzecznika w EPU dociera jedynie tekst pochodzący od powoda (a więc osoby mającej interes w konkretnym rozstrzygnięciu i nie mającej interesu w uczciwym traktowaniu pozwanego). Stąd też co i rusz okazuje się, że adres podany przez powoda zupełnie przypadkiem nie jest adresem pozwanego, co powoduje konieczność „odkręcania” postępowania, które już jest na etapie egzekucji.

Tłumacząc to na język nieprawników: procedowanie bez możliwości obejrzenia dowodów (lub też nawet możliwości sprawdzenia, czy dokumenty na które powołuje się powód w ogóle istnieją!) daje pewne 😉 pole do nieprawidłowości. Pole to jest oczywiście eksploatowane bezlitośnie, co zresztą było łatwe do przewidzenia.

W tym kontekście zastanawiamy się, jak w ciągu dwóch lat nowy frontman MS ma zamiar zinformatyzować, zinformatyzowane przecież, wydziały KW, likwidując ich fizyczne zaplecze? Bo nie może tu chodzić do dostęp do ksiąg przez internet – ten bowiem jest realizowany już od lat przez stronę samego MS.

Jak więc ma wyglądać reforma? Ma powstać taki esąd, tylko dla ksiąg? Ale przecież warunkiem sine qua non istnienia esądu jest właśnie zasada Słowa Honoru, wyrażająca się w rozpatrywaniu gołego wniosku, bez dołączonych jakichkolwiek dowodów, wypisów, aktów notarialnych i tym podobnych. O ile jako tako funkcjonuje to w wypadku EPU (ze względu na łatwość wnoszenia sprzeciwu, w którym nawet nie trzeba nic podnosić), to nie ma to prawa zadziałać w wypadku ksiąg wieczystych. Tutaj bowiem podstawą jest bezpieczeństwo obrotu oraz szereg domniemań wynikających z takiej a nie innej treści księgi. Jest to oczywiste dla każdego, kto w czasie aplikacji spędził te kilkanaście dni w księgach wieczystych, choć w wypadku obecnego frontmana takie doświadczenia uznanoby za obciążające.

Tak więc niedługo nie będzie niczego, wszystko zostanie zlikwidowane (i zapewne zaraz otworzone na nowo, w celu statystycznego usunięcia zaległości). Mamy tylko nadzieję, że kiedy już ostatni wydział KW upodobni się do esądu, jedną z pierwszych ofiar nowego systemu będzie szanowny pan frontman MS. Bo co stanie na przeszkodzie, aby przez internet złożyć oświadczenie, że jest się właścicielem domu ministra, potem go sprzedać i zniknąć z pieniędzmi, zanim rozpocznie się postępowanie eksmisyjne ministra i rodziny?

Reklamy

Written by myrialejean

2012/01/13 at 5:49 pm

Napisane w Uncategorized