Summum Ius Summa Iniuria

Lubelski sąd jakiego nie znacie

Archive for the ‘w rodzinie’ Category

Rodzinnie na święta, czyli jak zamienić kijek na kijek.

2 komentarze

Odbywające się w dniu dzisiejszym zgromadzenie SO skłania do powrotu do tematyki, z której blog wyrósł. Zgromadzenie to pierwszy szczebel na drabinie prowadzącej do zawodu sędziego. Tyle teorii, bo w praktyce drabinka ta zaczyna się przy urodzenie bądź zawiązaniu węzła małżeńskiego.

W ciągu ostatnich miesięcy pojawiło się tutaj kilka tekstów zwracających uwagę na kandydatury dwóch pań, żony wiceprezesa SR i córki sędzi SO, prezentowane przed ówczesnym zgromadzeniem. W zasadzie nikt nie miał wątpliwości kto wygra, ale sprawa nabrała nagle rozgłosu.

Kiedy ujawniliśmy, że ani małżonek ani rodzic, którzy jawnie zabiegali o poparcie dla swoich kandydatek, nie wyłączyli się od głosowania w ich sprawie, temat przebił się do tzw. obiegu publicznego (mainstreamu). Skończyło się to burzą medialną oraz dość niespodziewanym stanowiskiem KRS, które cytowaliśmy w jednym z artykułów.

Niestety, potem były wakacje, Amber Gold i sprawa konsekwencji premiowania rodziny została po raz kolejny zamieciona pod dywan. Z materią próbował jeszcze walczyć Jacek Czerniak (lubelski poseł), który w interpelacji o nr 8012 usiłował dowiedzieć się od Ministra Sprawiedliwości co się dalej ze sprawą dzieje. Historię korespondencji można znaleźć na stronie sejmowej. Oczywiście skończyło się jak zwykle albowiem do sprawy zaprzęgnięto Retorykę Ministerialną. I wprawdzie potraktowany nią raz poseł próbował jeszcze wrócić na pole walki, jednakże dawka zdrowego absurdu zaserwowana z drugiej rury na razie załatwiła sprawę.  Poseł RP poległ w tej sprawie równie stanowczo, co król Władysław na chwilę przed dowiedzeniem się, że dostanie przydomek Warneńczyk.

Tymczasem niektórzy odtrąbili połowiczny sukces. Wprawdzie ani sędzi Samulak ani sędziemu Obłozie włos z głowy nie spadł, jednakże dziecko i małżonka tym razem sędziami nie zostali. Nepotyzm został ukrócony, cieszcie się narody.

Otóż spieszymy poinformować, iż 23 października 2012 roku (tu przepraszamy za zwlekanie do dziś, ale data jest bardziej odpowiednia) w Pałacu Prezydenckim miała miejsce uroczystość wręczania nominacji sędziowskich. Niespodzianki nie było, wśród nominowanych nie znalazły się wymienione panie. Przyjrzyj się jednak drogi czytelniku liście mianowań w okręgu lubelskim. Patrz uważnie. Żeby było łatwiej, podpowiemy.

Czy wiecie kto dostał najbardziej lukratywny etat w całym konkursie – a więc etat w Sądzie Rejonowym Lublin Zachód w Lublinie? Przemysław Telenga, radca prawny, pracownik naukowy UMCS. I zupełniuśkim przypadkiem, prywatny i na własność mąż swojej żony. Która to żona Edyta Telenga, równie wielkim przypadkiem, również jest, tu niespodzianka 😉 sędzią tego samego Sądu Rejonowego, od niedawna udzielająca się we flagowym z punktu widzenia ministerstwa, esądzie.

Spójrzmy jednak dalej. Tak około 60 km od Lublina, gdzie znajduje się Sąd Rejonowy w Kraśniku. Na pewno już wiecie, że etat dostała tam Monika Ostrowska. Zgadnijcie, czy ma ona rodzinę w sądownictwie? 🙂 Aby się upewnić, przedzwońcie do Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej i poproście o rozmowę z przewodniczącym, do wyboru, I lub III wydziału.

Cóż za niespodzianka! Dwa etaty z ostatniego rozdania, zamiast trafić do dziecka sędziego i małżonka sędziego, trafiły do dziecka sędziego i małżonka sędziego. Najwyraźniej inaczej się nie da. Wygląda na to, że w tłumie kandydatów byli jedynie małżonkowie i dzieci. Dziwnym trafem, co by się na lubelszczyźnie nie działo, rodzinnie i miło być musi. Oczywiście, czasem jedna rodzina wyprzedzi inną, ale przecież nikomu się nie pali.

W końcu mamy następny, uczciwy i otwarty konkurs, w którym wszyscy kandydaci, bez względu na pokrewieństwo i powinowactwo, mają takie same szanse 😉

I startujemy właśnie dziś. Do biegu… Gotowi…

Written by myrialejean

2012/12/07 at 10:14 am

Krajowa Rada Sądownictwa o „sądach rodzinnych”

2 komentarze

Wypada odnotować ciekawe stanowisko, jakie Krajowa Rada Sądownictwa zajęła miesiąc temu w jednej ze swoich uchwał. Rada, grono o olbrzymim autorytecie w środowisku, pozwoliła sobie na taką oto dygresję w trakcie głosowań nad kandydatami na sędziów:

„Krajowa Rada Sądownictwa z niepokojem stwierdza, że w niektórych postępowaniach
dotyczących powołania na urząd sędziego lub obsadzenia wolnego stanowiska sędziowskiego
(procedurach nominacyjnych) dochodzi do sytuacji, które mogą być potraktowane jako
naruszenie zasad etyki zawodowej sędziów, a nawet uchybienie godności urzędu sędziego.
Odnosi się to do procedur nominacyjnych, w których na wolne stanowisko
sędziowskie kandyduje członek najbliższej rodziny sędziego będącego członkiem Kolegium
Sądu Okręgowego. Zasady etyki zawodowej sędziów wymagają, aby w takiej sytuacji
członek Kolegium nie brał udziału w głosowaniu dotyczącym obsadzenia wolnego
stanowiska sędziowskiego, na które kandyduje członek jego najbliższej rodziny,
a co najmniej powstrzymał się od głosowania. To samo dotyczy głosowania podczas
Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Okręgowego.
Sędzia, którego najbliższy członek rodziny kandyduje na wolne stanowisko
sędziowskie, nie powinien również sporządzać oceny kwalifikacyjnej innych kandydatów
aspirujących do tego samego stanowiska ogłoszonego w tym samym Monitorze Polskim.
Należy również podkreślić, że poczynając od 28 marca 2012 r., zgodnie z art. 57a § 2 i 3
Prawa o ustroju sądów powszechnych, oceny kwalifikacji żadnego z kandydatów nie może
dokonywać sędzia wizytator, będący małżonkiem, krewnym albo powinowatym kandydata
lub pozostający z kandydatem w takim stosunku prawnym lub faktycznym, że może to budzić
uzasadnione wątpliwości co do bezstronności sędziego wizytatora.
Należy przypomnieć, że zgodnie ze zbiorem zasad etyki zawodowej sędziów, sędzia
powinien zawsze kierować się zasadami uczciwości, godności, honoru, poczuciem obowiązku
oraz przestrzegać dobrych obyczajów (§ 2). Sędziemu nie wolno wykorzystywać swego
statusu i prestiżu sprawowanego urzędu w celu wspierania interesu własnego lub innych osób
(§ 3). Branie udziału w głosowaniu nad kandydaturą członka najbliższej rodziny podczas
posiedzenia Kolegium Sądu Okręgowego opiniującego kandydatów do objęcia urzędu
sędziego lub obsadzenia wolnego stanowiska sędziowskiego oraz sporządzenia oceny
kwalifikacyjnej jego kontrkandydatów stanowi naruszenie przytoczonych zasad etycznego
zachowania.

Ponieważ nie gra się po Nirvanie, pozwolimy sobie tylko na jeden komentarz, nawiązujący do ostatniego postu: Rzeczniku Dyscyplinarny, czekamy co zrobisz ze sprawą. Anonimowych blogerów można przecież ignorować ingerować , ale Krajowej Rady Sądownictwa już nie wypada.

Uchwała KRS z 8 maja 2012 roku dostępna jest tutaj:
http://www.krs.pl/admin/files/201246.pdf

Written by myrialejean

2012/06/13 at 1:27 pm

Cofając do przodu

11 komentarzy

Ponoć cudowną rzeczą w życiu jest móc poczuć zaskoczenie. Człowiek wtedy czuje, że żyje gdyż nie ma nic gorszego, niż stagnacja. Oczywiście osoby, które poczuły zaskoczenie, gdyż znalazły się w Świdniku (a miały zostać w Lublinie) mogą się nie zgodzić 😉

My poczuliśmy zaskoczenie ostatnimi wydarzeniami związanymi z szefostwem naszego sądu. Wyszło, że nasz blog jest medium wpływowym. W związku z tym planujemy rozpoczęcie publikacji artykułów sponsorowanych, myślimy też o wstawianiu reklam. Skoro pieniądze pchają się do ręki to czemu nie?

Okazuje się, że nic nie jest tak dobre dla kariery jak zostanie bohaterem naszego artykułu 🙂 W zamieszaniu które spowodowały publikacje nasze oraz lubelskiej Gazety Wyborczej (które jakiś niecny redaktor wrzuca co i rusz na główną stronę gazeta.pl) podniosły się głosy, aby prezesa SR w Lublinie odwołać.

Ponieważ nasze środowisko dba o dobre imię wymiaru sprawiedliwości i potrafi się samodzielnie oczyścić, wymyślono salomonowe rozwiązanie: degradacja przez awans.

Sędzia Tchórzewski nie będzie już prezesem SR w Lublinie. Jest to prawda. Choć zasadniczo jej połowa. Ale to jest ta lepsza połowa, która winna była przebić się do mediów. Druga część jest taka, iż prezes przestaje być prezesem, bo awansuje do Sądu Okręgowego.

W tym miejscu gratulacje należą się nam, autorom. To my przyspieszyliśmy karierę prezesa o dobre 3 lata. W normalnej sytuacji na stałą delegację mógłby on liczyć dopiero po normalnym zakończeniu kadencji. Tylko dzięki blogowi ze wszystkim się pospieszono.

Tutaj pojawiają się dwia pytania:

1) Czy w związku z powyższym możemy liczyć na dowody wdzięczności prezesa w postaci alkoholu i czekoladek (za kwiatki dziękujemy, nikt nie ma w domu królika)? Gdzie i kiedy moglibyśmy je odebrać?

2) Czy ktoś z czytelników bloga chciałby, abyśmy go obsmarowali na naszych łamach? Jak widać jesteśmy medium która daje kopa w karierze z siłą, która spowodowałaby załamanie nerwowe nawet Roberto Carlosa. A już na pewno atak paniki u Ikera Casillasa. Nie jest to nasz jedyny sukces.

Do góry idzie także Łukasz Obłoza, będący kolejnym bohaterem artykułów naszych i GW. Niewątpliwie będzie on ciekawym wiceprezesem. Jest to jedyna osoba w sądzie która najwyraźniej wyznaje zasadę kompletnego fuga mundi do poziomu graniczącego z autyzmem oraz, najprawdopodobniej, nie posługuje się komputerem.

Skąd takie wnioski?

W pierwszym artykule GW poświęconym SR w Lublinie przewodniczący IV Wydziału Karnego sędzia Ł. przyznał, że w ogóle nie wiedział kto przewodniczył komisji konkursowej w czasie, gdy jego brat dostawał pracę w sądzie. Oznacza to, iż sędzia w żaden znany analogowy sposób nie komunikuje się ze światem zewnętrznym. Ponadto nie jest w stanie uzyskać z sieci informacji, której znalezienie na stronie internetowej sądu zajmuje 3 kliknięcia.

Oczywiście sędzia jest sędzią, a więc nie możemy w ogóle zakładać, iż minąłby się z prawdą. Tertium non datur – wiceprezesem będzie analogowo – cyfrowa wersja kameduły. Podobno oddział gospodarczy już dostał polecenie wymontowania progu przy drzwiach przyszłego wiceprezesa. Ma to umożliwić bezstresową komunikację poprzez wsuwanie dokumentów pod zamkniętymi drzwiami, ograniczając do zera kontakt z jakimikolwiek przedstawicielami rodzaju ludzkiego. Podobno w planach jest też montaż drabinki za oknem, aby wiceprezes mógł nie stresować się wychodzeniem razem z resztą pracowników.

Jest jednak pytanie które nas dręczy – gdzie w takim razie awansuje rodzina Zwierzów?

***

Na poważnie: ciekawe jak sądzący się w dość elitarnej I Cywilnej SO w Lublinie zareagują na sędziego Tchórzewskiego? A podobno zależy nam na budowaniu szacunku dla wymiaru sprawiedliwości…

Written by myrialejean

2010/12/17 at 8:21 pm

A ostatni będą pierwszymi…

7 komentarzy

Niewątpliwie lubelskie sądownictwo jest krainą wielkich możliwości. Każdy, niezależnie od uzdolnień, może zrobić w nim karierę. Oczywiście pod pewnymi warunkami. Po prawie roku od rozpoczęcia zakończono wreszcie konkursy i obsadzono stanowiska sędziowskie nowymi kandydatami.

Nie obyło się bez zaskoczeń. Jajkiem niespodzianką jesiennej edycji głosowań KRS okazała się Małgorzata Anna Franczak. Lubelska referendarz otrzymała etat w Radzyniu Podlaskim, czyli wiśence na torcie ostatnich konkursów. Zdarzenie to było zaskakujące o tyle, że Małgorzata A. Franczak na zgromadzeniu SO w Lublinie poległa bardziej niż polska reprezentacja piłkarska na ostatnim mundialu.

Sytuacja ta prowadzi do ciekawych wniosków. Pani Franczak była bowiem jedyną osobą, co do której decyzja KRS różniła się tak diametralnie od decyzji zgromadzenia. W pozostałych wypadkach, co do zasady KRS zgodził się z zapadłą decyzją. Oznaczałoby to, że zgromadzenie do spółki z wizytatorami nie są bandą partaczy, jednakowoż z dziwnych powodów w stosunku do tej jednej osoby doszło do straszliwej pomyłki. Co ciekawe, pomyłki takiej nie stwierdzono w stosunku do osób które na głosowaniu zgromadzenia wypadły lepiej (choć nie na pozycjach czołowych) niż (obecna) SSR Franczak.

Nie wiadomo także jak KRS doszedł do wniosku, że osoba która była średnim referendarzem (jak wynikałoby z głosowania) przez akt mianowania na sędziego nagle stanie się kompetentna. Czyżby więc doszło do pierwszego na świecie przypadku zbiorowej niepoczytalności? Masowe, krótkotrwałe zatrucie? Zamach gazowy udaremniony szybkim wietrzeniem?

Osobom którym mózg właśnie próbuje się zagotować przy próbie zrozumienia sytuacji spieszymy przynieść ulgę. W tym miejscu pozdrawiamy mamę kandydatki, Sędzię Sądu Okręgowego w Lublinie, obecnie na delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości. Gratulujemy udanej latorośli 🙂

Od razu uściślamy, że broń Boże nie sugerujemy jakiegokolwiek związku pomiędzy stanowiskiem mamy a awansem córki. Ktokolwiek chciałby tak zrozumieć naszą wypowiedź jest podłą świnią która nigdy nie zrozumie, że predyspozycje do pewnych zawodów wysysa się z mlekiem matki 😉

Łyżeczką dźiegciu w tej beczce miodu jest jednak myśl, że aby to stanowisko mogła objąć pani Frańczak z konkursu trzeba było wypchnąć naprawdę zdolną i kompetentną osobę. A potem sędzia Dąbrowski znowu będzie narzekał, że przychodzący do sądownictwa reprezentują niski poziom…

Written by myrialejean

2010/11/21 at 7:52 pm

Napisane w w rodzinie

Coś optymistycznego

2 komentarze

Pomyśleliśmy, że nie możemy być fatalistami. Że nie możemy tylko narzekać. Bo przecież w życiu ważne są pozytywne wartości.

Dlatego postanowiliśmy przygotować miły wpis. A cóż może być milszego niż radość z czyjegoś sukcesu?

Otóż chcielibyśmy złożyć gratulacje Kierownikowi Finansowemu Sądu Rejonowego w Lublinie – pani Wiesławie Zwierz.

Pani Kierownik, osoba druga po prezesie (a trzecia po Bogu) w sądzie, z pewnością musi być dumna z faktu, iż jest rodzony syn Zdzisław zakwalifikował się do trzeciego etapu konkursu na pracownika Sądu Rejonowego w Lublinie. Jak donosi BIP sądu, syn Zdzisław został zaproszony na spotkanie z komisją, której przewodniczy sam prezes Mariusz Tchórzewski na 10.30 w ostatni czwartek.

Niestety, nie wiemy o czym Mariusz ze Zdzisławem rozmawiali. Wiewiórki mieszkające na dachu sądu twierdzą, iż była mowa o ciężkiej doli syna Zdzisława, który do niedawna pracował w sądzie na zlecenie, zatrudniony poza jakimkolwiek konkursem.

Oczywiście trzymamy kciuki za syna Zdzisława, który (zapewne w tajemnicy przed Mamą) zdobył 9 na 10 możliwych punktów, dzięki czemu uplasował się w niewątpliwej czołówce pośród 412 osób które znalazły się w 2 etapie konkursu. Nie mamy wątpliwości, iż osoba, która dzięki swojej wiedzy, doświadczeniu i potencjałowi została już i tak wkręcona do sądu na zlecenie, z pewnością poradzi sobie śpiewająco podczas rozmowy z Mariuszem.

Niestety, sielankową atmosferę zepsuło jedno z nas. Zaczęło się dopytywać i marudzić, że skoro młody Zdzisław jest tak świetnym specjalistą który kosi konkurencję jak zboże, to czy mając do wyboru wszystkie możliwe miejsca pracy w Lublinie musiał wystartować akurat do firmy w której za sznurki pociąga jego Mama?

Złośliwą istotę zakneblowaliśmy i zamknęliśmy za karę w naszej konspiracyjnej piwnicy. Taka osoba nie zrozumie, że Mama z pewnością nie pomagała synowi w żaden sposób. I mamy na to dowód.

Bo czy kochająca matka byłaby na tyle podła, że w dzisiejszych czasach nazwałaby dziecko Zbigniew?

Written by myrialejean

2010/11/07 at 9:04 pm