Summum Ius Summa Iniuria

Lubelski sąd jakiego nie znacie

Archive for Maj 2012

O Trudney y Pożyteczney Sztuce Cedzenia Komarów

3 komentarze

 

No i doczekaliśmy się wreszcie reakcji rzecznika dyscyplinarnego.

Żeby nie było, że nic się nie dzieje, że w apelacji bezhołowie, sędzia Wójcik tupnął nogą i zabrał się za sprawę sędzi Z. z Białej Podlaskiej. Wbrew wszelkim zasadom rachunku prawdopodobieństwa, to rzadkie zdarzenie zakończyło się jeszcze rzadszym skutkiem. Słuszny gniew został podzielony przez sąd dyscyplinarny i sędzię Z. usunięto z zawodu. Oczywiście nieprawomocnie, jako że sędzia ma jeszcze prawo do odwołania.

Zastanawiamy się w tym miejscu, czy ktoś przypadkiem nie zaliczył kilku uderzeń z baranka o podłogę. Ze sprawy o konkretne nic, bo dotyczącej prywatnych esemesów dwóch panienek, które biły się o faceta, że tylko kiślu brakowało, zrobiono aferę zakończoną usunięciem z zawodu – a więc karą zarezerwowaną dla najpoważniejszych wykroczeń przeciw prawu.

Jak trzeźwo zauważyła prasa, choć faktów tych jakoś nikt nie powiązał (mimo obecności w tym samym artykule), notorycznie zalana sędzia z Krasnegostawu doczekała się jedynie przeniesienia na inne miejsce sprawowania urzędu. Widocznie sąd dyscyplinarny uważa, że poza Krasnymstawem sklepów monopolowych już nie ma, stąd sędzi nie będzie chciało się jeździć po towar taki kawał. Będzie więc trzeźwa w pracy, o ile po drodze do niej nie wpadnie na piwko.

Tutaj pojawia się nam ciekawe zagadnienie: co gorzej wpływa na autorytet wymiaru sprawiedliwości: sędzia, której prywatnie zdarzy się wysłać świńskiego esemesa, o czym nikt prócz adresata nie będzie zresztą wiedział, czy sędzia, która nawalona jak odrzutowiec, kompromituje wymiar sprawiedliwości na oczach kolegów, pracowników, stron i publiczności?

Przypomnijmy też, że sędzia, który zarządził wykonanie, wykonanej już, kary pozbawienia wolności, też nadal pracuje sobie w zawodzie, bo to wszystko była wina asystenta i nie mówmy więcej o sprawie, bo to krępujące. Stąd też pewne wrażenie dysproporcji wali po oczach,żeby napisać delikatnie.

My jednak nie o tym.

Skoro rzecznik dyscyplinarny czuje się w obowiązku zajmować taką sprawą, chcieliśmy się go zapytać dlaczego, jak do tej, pory włos z głowy nie spadł bohaterom naszych wpisów? Czyżby rzecznik ścigał tylko tych, którzy nie mają znajomości i na pewno się nie odgryzą, jednocześnie trzęsąc portkami przed osobami odpowiednio ustosunkowanymi?

Aby rzecznikowi ułatwić pracę, wymieńmy od ręki kilka osób.

Czy Pan Rzecznik zamierza wszcząć postępowanie w sprawie prezesa SO Krzysztofa Wojtaszka, w związku z daleko idącymi wątpliwościami w kwestii obsadzania etatów referendarskich? Czy doczekamy się postępowania odnośnie obsadzenia poza konkursem (obligatoryjnym!) stanowisk asystentów sędziów? W końcu, jak by nie patrzeć, doszło do złamania wprost ustawy o ustroju sądów powszechnych, a więc zdarzenia o dużym ciężarze gatunkowym.

Chcemy też zapytać, czy godności sędziego nie narusza zachowanie Artura Ozimka, który publicznie kłamał w sprawie naboru twierdząc, iż „nie można zostać asystentem, nie przechodząc procedury konkursowej”? Co więcej, czy takie działanie nie jest dużo bardziej szkodliwe społecznie, niż prywatne esemesy?

Warto zainteresować się też sędzią Pietraszko, kolegą z pracy sędziego Wójcika. Instytucja, którą obecnie kieruje sędzia Pietraszko, wysmażyła śliczny raport potwierdzający, że konkursy jak najbardziej się odbyły, choć nie bardzo wiadomo z kim i kiedy. Kiedy sprawa wydała się w blogu i rozlała po prasie, raport zniknął ze strony szkoły, jakby nigdy nic. Pietraszce udało się też wywołać międzynarodowy skandal, kiedy podpisał umowę o współpracy ze zbrodniczym reżimem, a potem pochwalił się tym radośnie na stronie szkoły.

Włos z głowy nie spadł sędziemu Tchórzewskiemu, byłemu prezesowi Sądu Rejonowego w Lublinie, obecnie awansowanemu do Sądu Okręgowego. Rozumiemy, że organizowanie ustawianych naborów, w których wygrywają dzieci sędziów i zarządzających sądem, w żaden sposób nie kłóci się z etyką sędziowską.

Za nabór nie są także, najwyraźniej odpowiedzialni, ówcześni wiceprezesi, a obecni prezesi obu lubelskich sądów, sędziowie Żuk i Wolski. Oczywiście oni również są kryształowi, bo przecież wcale a wcale nie zatrudniali pracowników na zlecenie, co jest wykroczeniem, a w naszym przypadku hurtowym. Przecież wiadomo, że sędziowie za wykroczenia odpowiadają dyscyplinarnie, więc widocznie nasi prezesi nie są winni ani tego, że zatrudniali ludzi zmuszając ich do licytowania się „kto da mniej”, ani tego, że zwolnili ich nie zważając na przepisy.

Postępowaniem, które narusza zaufanie do urzędu sędziego nie było też pewnie uczestniczenie w głosowaniu dotyczącym żony (sędzia Obłoza) czy córki (sędzia Samulak, kiedy normą jest wyłączanie się. Wspomniany sędzia Obłoza został zresztą wiceprezesem po tym, jak stał się sławny dzięki bratu, który we wspomnianym wyżej konkursie dostał się do sądu. Wtedy to sędzia opowiadał gazecie, że on przecież nie miał pojęcia, że brat wpadł na pomysł zatrudnienia się w konkursie i on pierwsze słyszy właśnie w tej chwili, ale jaka to miła niespodzianka.

Panie Rzeczniku Dyscyplinarny, proszę udowodnić nam wszystkim, że heca z sędzią Z. nie jest tylko pokazówką. Proszę pokazać, że taką samą surowością potrafi się Pan wykazać nie tylko wobec osoby, która dopiero co dostała łańcuch, ale także wobec ludzi, którzy są Pana bliskimi kolegami. Fajnie byłoby wiedzieć, że sprawiedliwość działa wobec wszystkich, a nie tylko tych na początku drogi i bez znajomości.

Wszystkie fakty są łatwe do sprawdzenia, wystarczy spojrzeć pod podawane przez nas linki. Słowo dajemy, że jeżeli nie potwierdzą się nasze zarzuty, zamkniemy ten blog i skasujemy całą zawartość.

Umowa stoi?

Aktualizacja: najmocniej przepraszamy jak najbardziej niewinnego w tej sytuacji rzecznika  SA – czyli wspomnianego sędziego Wójcika, który omyłkowo i z przyzwyczajenia został przez nas pomówiony o bycie rzecznikiem dyscyplinarnym. Errare humanum est, ale jak się popełni taki błąd, nie wypada nic innego, jak przeprosić, co niniejszym czynimy.

Written by myrialejean

2012/05/22 at 9:55 am

Napisane w Uncategorized

Okolicznościowo i nie na temat

6 komentarzy

Wyjątkowo nie będziemy pisali o sądzie, a o blogu.

Chcielibyśmy podziękować wszystkim naszym czytelnikom, w tym również tym goszczącym na naszych łamach 😉 Jak bowiem wskazują statystyki, a statystyki to rzecz święta w naszej branży, blog właśnie przekroczył (i to już o kilka tysięcy zresztą) 150 000 odsłon.

Owe 150 tysięcy jest właściwie jedyną rzeczą, która nas zaskoczyła. Nigdy nie spodziewaliśmy się, że blog o naszym lokalnym grajdołku, będzie czytany przez tak wielką rzeszę ludzi. Dość powiedzieć, że jednego tylko dnia blog zaliczył dokładnie 3 149 unikalnych odsłon. A więc jakieś 5-6 razy tyle, ilu pracowników miał Sąd Rejonowy w Lublinie przed wdrożeniem koncepcji, że duże sądy są tańsze i należy je łączyć (w wypadku Lublina – przez podział).

Ciekawe wnioski można też wyciągnąć, jeżeli spojrzy się na miejsce, z którego przychodzą nasi czytelnicy. Duża ich ilość to czytelnicy popularnego forum dla sędziów, na ktorym regularnie linkowane są kolejne wpisy. Już to samo w sobie winno zachęcić firmę Lexus do wykupienia u nas boksów reklamowych 😉 Poczesne miejsce zajmują IP które, jeżeli wierzyć wyszukiwarkom, zarezerwowane są dla pewnego ministerstwa w Warszawie. Pojawiamy się także na forum partii rządzącej.

Dlatego jeszcze raz dziękujemy naszym czytelnikom za to, że poświęcali własny, prywatny czas na czytanie naszego produktu.

Dziękujemy dziennikarzom opiniotwórczych mediów: Gazety Prawnej, Gazety Wyborczej i Radia TOK FM oraz Rzeczpospolitej, za podjęcie tematów, o których tutaj pisaliśmy. Mamy nadzieję, że znajdziecie trochę czasu na zadzwonienie raz na jakiś czas do któregoś z sądów czy MS z pytaniem: i jak się skończyła ta sprawa? Czy osoba za nią odpowiedzialna nadal podejmuje decyzje, czy może została zastąpiona kimś kompetentnym? Bez wątpienia, ludzi mądrych i z dobrymi pomysłami jest w wymiarze sprawiedliwości dużo. Kolejnym dziełem ministerstwa jest jednak uzyskanie ich deficytu na stanowiskach kierowniczych, przy jednoczesnym bronieniu do upadłego osób skompromitowanych i (nazwijmy to dyplomatycznie) intelektualnie nieobdarzonych.

Dziękujemy twórcom oprogramowania TOR 🙂 , a także licznym właścicielom kawiarenek 🙂 udostępniających WiFi (za cenę kawy), z których korzystamy przy zamieszczaniu kolejnych wpisów. Co oczywiste, nikt nie robi tego z własnego domu, gdzie łącze internetowe zarejestrowane jest na jego imię i nazwisko. Stąd też wszelkie rewelacje, zazwyczaj pochodzące z kręgów osób opisanych, iż prezes wie (ale nie powie) od tajnych służb specjalnych 😉 kto należy do spisku, nie są do końca oparte na prawdzie 😉 No, chyba że słyszeliście o masowych aresztowaniach wśród lubelskich właścicieli kawiarni oraz ich personelu 😉

Dziękujemy także wszystkim, którzy zgłosili się do nas z darmowymi radami odnośnie anonimowości w sieci. Dzięki Wam, jesteśmy dużo mądrzejsi i (zapewne) dużo bezpieczniejsi. Naprawdę wzruszające jest, jak dużo ludzi zareagowało pozytywnie na nasze ociekające jadem dzieło 😉 Na koniec: zachęcamy wszystkich, którzy pisali do nas „o naszym sądzie też by się taki blog przydał!” do działania. Jedyne, czego trzeba, to laptop i kawiarnia (choć może nie zawsze ta sama). Z chęcią poinformujemy o powstaniu Waszych blogów na naszych łamach.

Do zobaczenia przy następnym wpisie 🙂

Written by myrialejean

2012/05/07 at 10:48 am

Napisane w Uncategorized