Summum Ius Summa Iniuria

Lubelski sąd jakiego nie znacie

Archive for Listopad 2010

Karuzela z referendarzami

7 Komentarzy

Karuzela z referendarzamami

Jak mawia klasyk, każdy żołnierz nosi w plecaku buławę. Znając jednak praktyczne podejście żołnierzy można podejrzewać, że szybko by ją wyrzuci. Dużo lepiej jest mieć w plecaku jeszcze jedną rację żywności lub dodatkową parę ciepłych skarpet. Buławą na poligonie jeszcze się nikt nie ogrzał ani nie najadł.

Do niedawna każdy aplikant nosił w torbie łańcuch sędziowski. Po tym, jak asesor sądowy zginął śmiercią tragiczną, rolę asesora przejął referendarz. Tu niestety nasza metafora zawodzi z braku akcesoriów u referendarzy ale to już nie nasza wina. Taki scenarzysta jakie Hollywood.

W związku z niedawnymi mianowaniami karuzela z referendarzami w Lublinie będzie powoli ruszała. Pomyśleliśmy, że przy tej okazji warto wspomnieć o stosowanych w Lublinie, unikalnych w skali kraju, metodach naboru wypracowanych przez Agnieszkę Bogacz, kierownika Oddziału Kadr SO (nieoficjalnie szarą eminencję sądu) pospołu z prezesem sądu którego nazwiska boimy się wymieniać.

Osoby nie znające tematu z autopsji informujemy, iż wprawdzie referendarza mianuje Minister Sprawiedliwości jednakże wniosek w tej sprawie składa właściwy prezes sądu okręgowego.

W jaki sposób wyłania się kandydatów? Aby zostać sędzią, asystentem czy sekretarzem sądowym należy przystąpić do konkursu. Natomiast nie istnieje wymóg przeprowadzenia konkursu na stanowisko referendarza. I tu właśnie pojawia się pole do popisu.

W Lublinie z tematem poradzono sobie w na pozór prosty i nie budzący kontrowersji sposób. Kadry SO prowadzą bowiem listę kandydatów uszeregowaną według ocen z egzaminu sędziowskiego. Rozwiązanie proste i czytelne.

Dlatego właśnie w Lublinie egzystują co najmniej dwie (według niektórych źródeł – trzy) listy, co zresztą i tak nie gwarantuje niczego osobom będącym na ich szczycie.

Co do zasady stanowiska obsadzane są według listy którą roboczo oznaczymy jak nr 1. Na tą listę wciągane są jedynie osoby po aplikacji sędziowskiej które odbywały paktyki w okręgu lubelskim. Ze względu na niewielką ilość etatów lista ta zawiera rezerwuar chętnych na kilka lat do przodu.

Osoby które skończyły aplikację w apelacji lubelskiej jednak praktyki robiły poza okręgiem lubelskim nie mają szans znaleźć się na tejże liście. Dzieje się tak pomimo faktu, iż zdawały egzamin przed dokładnie tą samą komisją co grupa lubelska. Osoby te wpisywane są na listę drugą. Przy okazji informuje się je, że owszem, ich kandydatura zostanie zgłoszona ale tylko po wyczerpaniu kandydatów z listy nr 1. Wedle niepotwierdzonych źródeł ma jeszcze istnieć lista nr 3 na którą wpisywane są osoby które odbyły aplikację poza apelacją lubelską. Inne źródła twierdzą, że osoby te trafiają na listę nr 2. Wszyscy jednak, w tym pracownicy kadr, są zgodni – nie jesteś z okręgu lubelskiego to nie masz szans na referendarza. Sorry Winetou i środkowy palec na drogę. Co z tego że masz 5 z egzaminu, kiedy nie jesteś nasz?

Oczywiście kadry SO nie byłyby sobą gdyby powyższy system nie był skomplikowany jeszcze bardziej. Stąd też nie dalej jak w 2009 roku stał się cud nad Bystrzycą, kiedy to etaty referendarskie, pomimo niemiłosiernie długiej kolejki oczekujących „sądowych” niespodziewanie powędrowały do absolwentów aplikacji referendarskiej. Dokonano tym samym ciekawej gradacji. Wyszło bowiem na to, że ocena z rocznej aplikacji referendarskiej bije ocenę z egzaminu sędziowskiego. No ale w sumie skoro piątka z sędziowskiego potrafi się zdewaluować tylko ze względu na miejsce zamieszkania w czasie aplikacji…

System jednak działa dobrze a protestujących nie widać. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, jako iż kierownik Bogacz, o czym wiedzą prawie wszyscy w SO, się nie podpada. Osoby które próbowały dyskutować z tym prawidłem bardzo szybko były sprowadzane do poziomu (często poziomu bezrobocia) ku przykładowi dla pozostałych. Stąd też kandydaci milczą i zaciskają kciuki za każdym razem jak zwalnia się etat – a nóż się uda tym razem. Tak przynajmniej pozostanie nikła nadzieja. Jak śpiewał poeta, zawsze lepsze coś, niż nic.

Reklamy

Written by myrialejean

2010/11/26 at 8:34 pm

Napisane w hjumen risorses

Lud pyta, ruch oporu odpowiada ;)

10 Komentarzy

W ostatnich dniach nasz blog przeżył niewielkie oblężenie. Statystyki odwiedzin skoczyły o kilkaset procent. Zaroiło się od komentarzy a nasza skrzynka zapełniła się mailami. Ze względu na sposób działania kolektywu redakcyjnego nie jesteśmy w stanie odpisać na nie, jednakże nie chcielibyśmy zawieść piszących. Poniżej przedstawiamy subiektywny wybór pytań i odpowiedzi, jednocześnie zobowiązując się, że do reszty ustosunkujemy się w najbliższym czasie.

„Hej, strasznie podoba mi się wasz blog. Czy można się do was przyłączyć i przyjść na spotkanie?”

Niestety, ze względu na wagę poruszanej tematyki musimy zadbać o naszą prywatność. Zapraszanie nowych osób wczesniej czy później poskutkowałoby zbiorowym zaproszeniem (nas wszystkich) do gabinetu prezesa.

„Wiem kim jesteście”.

Trzy błędy w jednym zdaniu. To my wiemy kim jesteśmy, wiemy też kim ty jesteś (tak, widzimy IP komentatorów), natomiast ty na pewno nie wiesz kim my jesteśmy. Oczywiście możesz zgadywać aczkolwiek dołożyliśmy wszelkich starań aby nie udało się trafić.

„Jeżeli wyślę wam informacje czy możecie nie pisać, że dowiedzieliście się tego od czytelnika?”

Nie podajemy źródeł informacji, nie oznaczamy autorów, nie informujemy przy czyjej współpracy artykuł powstał.

„Czy publikujecie wszystkie komentarze?”

Nie. Komentarze są moderowane.

„Jakie komentarze nie trafiają do publiczności?”

Dwojakiego rodzaju.

Pierwsza kategoria to te, w których komentujący zażyczyli sobie, aby komentarz nie został opublikowany a tylko potraktowany jako wiadomość dla nas. Takie komentarze są kasowane zaraz po przeczytaniu.

Druga kategoria to komentarze zawierające obraźliwe uwagi wyrażone słowami obelżywymi a także komentarze o treści „Pan Jacek miał iść do Świdnika ale nie idzie więc musi mieć plecy”. Zapewne rozumiecie, że pomiędzy powyższym a „Syn sędzi Zofi Homy, Jacek pomimo braku aplikacji został asystentem w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Obecnie zajmuje się pielgrzymowaniem od wydziału do wydziału.” jest diametralna różnica. Dlatego też komentarze które mogą naruszać dobra osobiste będą kasowane.

„Dzień dobry, jestem z redakcji X, chciałbym się umówić na wywiad, pełna dyskrecja.”

Oczywiście, nie ma sprawy, prosimy o wysłanie pisemnej informacji odnośnie czasu i miejsca (dostosujemy się) na adres zamieszczony w odpowiedzi na ostatnie pytanie w niniejszym poście.

„Opisaliście mnie na blogu, chcę sprostowania.”

Zapraszamy, z pewnością opublikujemy.

„Jesteście bandą degeneratów i nieudaczników bez ambicji! Jak wam się tak sąd nie podoba to się zwolnijcie!”

Ależ nam praca w sądzie się bardzo podoba! Pensje, wbrew temu co woleliby myśleć niektórzy czytelnicy bloga, mamy raczej wysokie, praca jest spokojna, stabilna, da utrzymanie do samej śmierci i pozwala w spokoju wychowywać dzieci.
Aczkolwiek środowisko pracy powoduje, że rano jakoś ciężko patrzeć w lustro. Niby ślubowało się kierować zasadami godności i uczciwości a trzeba udawać że to nie bagno ale nowy, zielony dywan leży na korytarzu (metaforycznie mówiąc).

„Jak jesteście tacy uczciwi to podpiszcie się pod tym, co publikujecie”.

Fakt, że jesteśmy uczciwi nie jest równoznaczny z tym, że jesteśmy idiotami. Wiążemy z sądem plany na przyszłość a nie mamy wątpliwości, że gdybyśmy się ujawnili to dyscyplinarki mielibyśmy od razu.

„Wy *&^%^&**&&^^%” (cenzura redakcji)

My ciebie również *&^%^&**&&^^% 🙂

„Witam uprzejmie, chciałabym was pozwać. Czy mogę prosić o udostępnienie adresu?”.

Oczywiście, służymy:

Redakcja
Skrytka Pocztowa 13 i 3/4
UA-13300 Berdyczów

Written by myrialejean

2010/11/25 at 8:17 am

Napisane w Uncategorized

A ostatni będą pierwszymi…

7 Komentarzy

Niewątpliwie lubelskie sądownictwo jest krainą wielkich możliwości. Każdy, niezależnie od uzdolnień, może zrobić w nim karierę. Oczywiście pod pewnymi warunkami. Po prawie roku od rozpoczęcia zakończono wreszcie konkursy i obsadzono stanowiska sędziowskie nowymi kandydatami.

Nie obyło się bez zaskoczeń. Jajkiem niespodzianką jesiennej edycji głosowań KRS okazała się Małgorzata Anna Franczak. Lubelska referendarz otrzymała etat w Radzyniu Podlaskim, czyli wiśence na torcie ostatnich konkursów. Zdarzenie to było zaskakujące o tyle, że Małgorzata A. Franczak na zgromadzeniu SO w Lublinie poległa bardziej niż polska reprezentacja piłkarska na ostatnim mundialu.

Sytuacja ta prowadzi do ciekawych wniosków. Pani Franczak była bowiem jedyną osobą, co do której decyzja KRS różniła się tak diametralnie od decyzji zgromadzenia. W pozostałych wypadkach, co do zasady KRS zgodził się z zapadłą decyzją. Oznaczałoby to, że zgromadzenie do spółki z wizytatorami nie są bandą partaczy, jednakowoż z dziwnych powodów w stosunku do tej jednej osoby doszło do straszliwej pomyłki. Co ciekawe, pomyłki takiej nie stwierdzono w stosunku do osób które na głosowaniu zgromadzenia wypadły lepiej (choć nie na pozycjach czołowych) niż (obecna) SSR Franczak.

Nie wiadomo także jak KRS doszedł do wniosku, że osoba która była średnim referendarzem (jak wynikałoby z głosowania) przez akt mianowania na sędziego nagle stanie się kompetentna. Czyżby więc doszło do pierwszego na świecie przypadku zbiorowej niepoczytalności? Masowe, krótkotrwałe zatrucie? Zamach gazowy udaremniony szybkim wietrzeniem?

Osobom którym mózg właśnie próbuje się zagotować przy próbie zrozumienia sytuacji spieszymy przynieść ulgę. W tym miejscu pozdrawiamy mamę kandydatki, Sędzię Sądu Okręgowego w Lublinie, obecnie na delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości. Gratulujemy udanej latorośli 🙂

Od razu uściślamy, że broń Boże nie sugerujemy jakiegokolwiek związku pomiędzy stanowiskiem mamy a awansem córki. Ktokolwiek chciałby tak zrozumieć naszą wypowiedź jest podłą świnią która nigdy nie zrozumie, że predyspozycje do pewnych zawodów wysysa się z mlekiem matki 😉

Łyżeczką dźiegciu w tej beczce miodu jest jednak myśl, że aby to stanowisko mogła objąć pani Frańczak z konkursu trzeba było wypchnąć naprawdę zdolną i kompetentną osobę. A potem sędzia Dąbrowski znowu będzie narzekał, że przychodzący do sądownictwa reprezentują niski poziom…

Written by myrialejean

2010/11/21 at 7:52 pm

Napisane w w rodzinie

Ktoś pił z mojego kubeczka czyli o Zwierzach słów kilka.

19 Komentarzy

Pomyliliśmy się. Czym prędzej publikujemy więc sprostowanie, bo i wypadlibyśmy niewiarygodnie i by chcieli nas może jeszcze pozwać?

Sypiemy więc głowy popiołem i publicznie oświadczamy, że Zwierz Zbigniew nie jest dzieckiem pani Zwierzowej. Przepraszamy też za podejrzewanie jej o okrucieństwo nazewnicze.

Pan Zwierz Zbigniew, punktów 33, jest mężem naszej kochanej kierownik finansowej.

Na wasze usta cisną się zapewne dwa pytania.

Czy przeszedł on trzeci etap? Odpowiadamy: tak, zwycięsko przebrnął drugi etap i pokonawszy konkurencję zasilił on szeregi pracowników Sądu Rejonowego w Lublinie (którego kierownikiem, jeszcze raz powtórzmy, jest jego osobista żona). Oczywiście pokonawszy konkurencję uczciwie.

(w tym miejscu przerwaliśmy pisanie i po wytarzaniu się ze śmiechu jak hieny po kilku minutach podjęliśmy je dalej)

Drugim pytaniem jest zapewne: a co z opisywanem synem pani Zwierzowej? Odpowiadamy: również pracuje w SR w Lublinie.

Przyznajemy, iż na początku do głowy nam nie przyszło, iż można w takim tempie upychać członków swojej rodziny w sądzie. Dlatego też kojarząc młodego Zwierza jako zatrudnionego poza konkursem błędnie uznaliśmy, iż po prostu próbuje się on „ulegalnić”. Nic bardziej mylnego. Latorośl pracuje już sobie spokojnie, konkurs zaś pozwolił na wciągnięcie na pokład kolejnego członka rodziny.

Mamy więc teraz w sądzie Mamę Zwierza, Tatę Zwierza i Synka Zwierza. Oczywiście Mamie Zwierzowej doradzamy nie zatrzymywać się. Fajnie byłoby doczekać się jeszcze Wnuka Zwierza albo np. Synowej Zwierzyny. Oczywiście wszyscy na rozmowie wypadną kwitnąco – w końcu prezes Tchórzewski jako szef komisji nie widzi nic złego w tym, że sam jest kolegą Mamy Zwierza zaś pozostałą część komisji stanowią jego i jej podwładni. Daje to możliwość obiektywnego i klarownego doboru kadr.

Cóż, jak mawiali na studiach, clara non sunt interpretanda.

Written by myrialejean

2010/11/18 at 9:49 pm

15 % pracownika gratis

with one comment

Przyznajemy, początki są dla nas trudne.

Kolektywne pisanie artykułów nie jest najprostszą rzeczą na świecie. Nie jest także proste, o czym już się przekonaliśmy, zebranie wiarygodnych informacji a następnie rzetelne ich potwierdzenie. Bo owszem, możemy bywać złośliwi, ale zawsze będziemy wiarygodni.

Dziękujemy także za przesłane nam (choć nieliczne) uwagi 🙂

Czasami pewne rzeczy umykają naszej uwadze i dopiero po jakimś czasie zdajemy sobie z tego sprawę. Tak było z rekrutacją do sądu.

Napisaliśmy o radości jaka zapanowała w rodzinie Zwierzów (choć nie ustrzegliśmy się pomyłki, ale o tym w jednej z kolejnych wpisów). Kiedy wysyłaliśmy artykuł, BIP Sądu Rejonowego w Lublinie zawierał tylko informację o wynikach 2 etapu.

Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że coś nie gra. Bo my przecież od jakichś 3 tygodni widzimy w sądzie nowych ludzi! Co by znaczyło, że albo w ramach rekrutacji dopuszczono kandydatów do pracy w ramach crash testu albo też sąd w Lublinie ma jakieś etaty, o których głośno nie mówi.

Sytuacja niby jest jasna. Prezes Tchórzewski dostał 30 ekstra etatów. Na taką samą liczbę ogłoszono konkurs. W sądzie pojawili się jednak dodatkowi pracownicy, co oznacza, że Mariusz trafił na jakąś promocję w ministerstwie. „Tylko u nas na jesieni dostajesz 30 etatów – dodatkowe 15% dorzucamy gratis!”. Normalnie Wielka Wyprz.

Wdrożyliśmy śledztwo i ustaliliśmy, że owe dodatkowe osoby zostały przez naszego prezesa zatrudnione… na zlecenie. A więc, co oczywiste, poza stosunkiem pracy. Czyli bez urlopów, zwolnień i pełnych składek ZUS.

Co równie oczywiste – bez konkursu.

Przyznajemy, że jesteśmy pod wrażeniem. Tego jak dobry jest to pomysł i jak kiepsko został wykonany.

Dlaczego dobry? Świetnym posunięciem było puszczenie części etatów w formie jawnej do spodu. Rzuciło się na to ponad 400 kandydatów. O etatach na zlecenie nie wiedział natomiast nikt, oczywiście poza osobami które wiedzieć miały. Nikt o nie nie pytał, bo wszyscy zajęli się konkursem. Nie sposób dowiedzieć się na jakiej podstawie przeprowadzono drugą rekrutację, jak wybrano kandydatów i na podstawie jakich przepisów prezes Tchórzewski odstąpił od stosowania ustawy o pracownikach sądów i prokuratury. Po prostu nie przyjęły się w Lublinie??

Wykonanie uważamy za to za fuszerkę – to niezgranie czasowe jest po prostu straszne! Jak tak można? Gdyby „zleceni” przyszli równo z „pracownikami” może byśmy niczego nie zauważyli?

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie przypomnieli, że w ramach swojej właściwości to właśnie Sąd Rejonowy w Lublinie zajmuje się ganianiem pracodawców (karnym i cywilnym) za „zatrudnianie na zlecenie”. Jak w trakcie rozprawy cywilnej okaże się, że rzekomy „zlecony” robił to, co pracownik (np. będąc podwładnym kierownika sekretariatu w godzinach pracy sądu robił to, co sekretarze sądowi) ma jak w banku, że wyjdzie z wyrokiem zamieniającym mu zlecenie w umowę o pracę i świadectwem pracy. Państwo też dopilnuje, aby pracodawca zapłacił zaległe składki na ZUS a i czasami ścignie karnie za łamanie praw pracowniczych.

Oczywiście wiadomo, idzie podział sądu. Ale jak sprawidziliśmy w przepisach jest zarówno umowa na czas określony jak i na wykonanie umówionej pracy.

Ciekawi nas tylko, czy w tej sytuacji SR w Lublinie zmieni swój stosunek do pracodawców i przestanie ich ścigać za zatrudnianie na zlecenie. W końcu skoro sąd tak robi to pewnie można, a że jest kryzys to oszczędzać trzeba.

Mariusz, nie bądź świnią, daj też innym! 😉

Written by myrialejean

2010/11/14 at 6:54 pm

Napisane w hjumen risorses

Coś optymistycznego

2 Komentarze

Pomyśleliśmy, że nie możemy być fatalistami. Że nie możemy tylko narzekać. Bo przecież w życiu ważne są pozytywne wartości.

Dlatego postanowiliśmy przygotować miły wpis. A cóż może być milszego niż radość z czyjegoś sukcesu?

Otóż chcielibyśmy złożyć gratulacje Kierownikowi Finansowemu Sądu Rejonowego w Lublinie – pani Wiesławie Zwierz.

Pani Kierownik, osoba druga po prezesie (a trzecia po Bogu) w sądzie, z pewnością musi być dumna z faktu, iż jest rodzony syn Zdzisław zakwalifikował się do trzeciego etapu konkursu na pracownika Sądu Rejonowego w Lublinie. Jak donosi BIP sądu, syn Zdzisław został zaproszony na spotkanie z komisją, której przewodniczy sam prezes Mariusz Tchórzewski na 10.30 w ostatni czwartek.

Niestety, nie wiemy o czym Mariusz ze Zdzisławem rozmawiali. Wiewiórki mieszkające na dachu sądu twierdzą, iż była mowa o ciężkiej doli syna Zdzisława, który do niedawna pracował w sądzie na zlecenie, zatrudniony poza jakimkolwiek konkursem.

Oczywiście trzymamy kciuki za syna Zdzisława, który (zapewne w tajemnicy przed Mamą) zdobył 9 na 10 możliwych punktów, dzięki czemu uplasował się w niewątpliwej czołówce pośród 412 osób które znalazły się w 2 etapie konkursu. Nie mamy wątpliwości, iż osoba, która dzięki swojej wiedzy, doświadczeniu i potencjałowi została już i tak wkręcona do sądu na zlecenie, z pewnością poradzi sobie śpiewająco podczas rozmowy z Mariuszem.

Niestety, sielankową atmosferę zepsuło jedno z nas. Zaczęło się dopytywać i marudzić, że skoro młody Zdzisław jest tak świetnym specjalistą który kosi konkurencję jak zboże, to czy mając do wyboru wszystkie możliwe miejsca pracy w Lublinie musiał wystartować akurat do firmy w której za sznurki pociąga jego Mama?

Złośliwą istotę zakneblowaliśmy i zamknęliśmy za karę w naszej konspiracyjnej piwnicy. Taka osoba nie zrozumie, że Mama z pewnością nie pomagała synowi w żaden sposób. I mamy na to dowód.

Bo czy kochająca matka byłaby na tyle podła, że w dzisiejszych czasach nazwałaby dziecko Zbigniew?

Written by myrialejean

2010/11/07 at 9:04 pm

Dlaczego blog?

2 Komentarze

Decyzja o stworzeniu tego bloga nie zapadła od razu. Ot, od dłuższego czasu nosiło nas aby coś zrobić.

Zaczęło się od luźnych rozmów. Od słowa do słowa zaczęliśmy drążyć temat i wiązać ze sobą fakty. Kiedy skończyliśmy, nie spodobało nam się to, co znaleźliśmy.

Informacje o niecodziennej polityce kadrowej z początku traktowaliśmy jak wszyscy dookoła. W każdej firmie zadarza się wcześniej czy później, że pojawia się w niej ktoś z rodziny jednego z pracowników.

Któregoś dnia w czasie rozmowy jedno z nas postanowiło podsumować pewien wydział sądu rejonowego w Lublinie. Zaczęliśmy liczyć. Przeżyliśmy szok.

Ponad połowa osób zatrudnionych – sędziów, referendarzy, asystentów i sekretarzy – była czyjąś rodziną. Najczęściej  kogoś sądu okręgowego, czasem apelacyjnego. W znacznej części były to osoby, które bez nepotycznego wsparcia w sądzie nigdy by się nie znalazły.

Zaczęliśmy hobbystycznie sprawdzać inne wydziały. Było tak samo.

I zostawilibyśmy to swojemu losowi gdyby w jednym z nas coś nie pękło. Siedzieliśmy przy piwie i słuchaliśmy. A potem zdecydowaliśmy się coś zrobić.

Jedną z gwarancji obecnego systemu rodzinno – znajomościowego  który z powodzeniem od lat funkcjonuje w lubelskim sądownictwie jest dyskrecja. Każdy zna pewne fakty, choć chyba nikt nie ma pełnego obrazu. Niemniej jednak o sprawie nie mówi się głośno. Przecież nie ma takiej potrzeby.  A gdyby ktoś czuł potrzebę to wie, że jego kariera skończy się bardzo szybko.

Kim jesteśmy? Widzicie nas codziennie. Każdego dnia mijacie nas w pracy. Jesteśmy zatrudnieni na różnych stanowiskach i w różnych sądach. I mamy dość.

Nie mamy złudzeń, nie zniszczymy systemu. Za długo pracujemy, żebyśmy snuli takie mrzonki. Mamy inny cel – zepsujemy wam,  członkowie kamaryli, humory.

Będziemy o was pisać za każdym razem kiedy coś zrobicie. Uczynimy tego bloga swoistą kolumną towarzyską lubelskiego sądownictwa.  Pechowo dla was – będziemy wiarygodni. Nie jesteśmy grupą pieniaczy, my naprawdę dobrze znamy ten system od środka. Nie sprawimy, że zniknie nepotyzm. Ale przez nas już nigdy nie będziecie mogli chodzić z podniesioną głową, udając prawych i niezawisłych. Sprawimy, że wszyscy którzy będą chcieli, ujrzą was takimi, jakimi naprawdę jesteście.

Macie władzę. Ale trzeba wam przypomnieć, że to nie ludzie powinni obawiać się rządu. To rząd powinien bać się ludzi.

Written by myrialejean

2010/11/05 at 7:50 pm

Napisane w Uncategorized