Summum Ius Summa Iniuria

Lubelski sąd jakiego nie znacie

Archive for Wrzesień 2012

Bursztynek, bursztynek – choć nie znaleziony na plaży ;)

2 komentarze

Tematem wakacji niewątpliwie stała się sprawa Amber Gold. Jest to ciekawy kazus, jako że ilustruje pewne problemy, które „doły” sądownictwa uwierają od dawna. „Góra” – czyli kochani sędziowie z MS i inni urzędnicy – z problemami tymi walczy, najczęściej udowandniają, że ich nie ma, zajmując się przy tym rozporządzeniem o właściwej długości sznurków na mopie.

Sprawa Amber Gold spowodowała także wysyp ekspertów od wymiaru sprawiedliwości, którzy produkują się w prasie na lewo i prawo, dzieląc się swoimi przemyśleniami. Ciekawe jest też to, że owe owoce rozumu są równie wiarygodne, co lipcowe obietnice Amber Gold, iż pieniądze są inwestowane złoto a każdy inwestor dostanie wkład z procentem.

W ostatnim tygodniu geniuszem popisał się poseł Ryszard Kalisz, niegdyś ponoć adwokat, co sam lubi podkreślać. Jest w tym tyle samo prawdy co w stwierdzeniu, że osiemdziesięcioletni impotent jest bogiem seksu, bo jedynie 50 lat temu udało mu się zaciągnąć do łóżka sąsiadkę, która potem z rozpaczy wstąpiła do zakonu. Pan poseł nie prowadzi od lat praktyki, w związku z czym jest na bieżąco jeszcze z kodeksem karnym z 1969, choć to akurat można powiedzieć również o części obecnie praktykujących adwokatów.

Gwiazda palestry była uprzejma byłysnąć intelektem w wywiadzie dla Gazety Wyborczej, gdzie za błędy obarczył „System”.

„Z powodu mnogości studentów i czasami niezbyt dobrej kadry obniżył się poziom szkolenia na wydziałach prawa. Reformy aplikacji do zawodów prawniczych, które wprowadził Zbigniew Ziobro, doprowadziły do tego, że obniżył się też poziom tych aplikacji.(…) wybierane są osoby, które nie prezentują należytego poziomu. ”

Powyższa wypowiedź dowodzi żenującej ignorancji posła Kalisza, a także dowodem faktu, że do palestry, a następnie sejmu, musiał istnieć jakiś mechanizm selekcji negatywnej. Niewątpliwie też można dostrzec związek przyczynowy między brakiem ruchu na świeżym powietrzu a, dyplomatycznie mówiąc, jasnością rozumowania. Krótko mówiąc, zastępowanie komórek mózgowych komórkami tłuszczowymi nie wychodzi na dobre.

Oczywiście rozumiemy, że Kalisza boli Ziobro, bo to konkurencja polityczna. Rozumiemy tez, że Kalisza i kolegów z palestry zabolała likwidacja systemu rodzinnego naboru, zastąpiona obecnie przez kompletnie niemiarodajne testy. Testy są głupie, bo nie przewidują punktacji za posiadanie w rodzinie adwokatów, sędziów, prokuratorów czy też wpływowych profesorów lokalnego uniwersytetu.

Kłopot w tym, że Kalisz komentując (rzekome czy rzeczywiste) słabości systemu prokuratorskiego i sądowego, doczepia do tego reformę adwokatury, co pozostaje ze sobą w takim samym związku, jak lądowanie łazika na Marsie ze złapanym za jazdę po piwie na rowerze panu Józefie z Marysina.

Otóż spieszymy donieść, że kadry, które mogły nafikać w sprawie Amber Gold, trafiły do Systemu po odbyciu aplikacji sędziowskiej bądź prokuratorskiej, których akurat Ziobro nie reformował. Co prawdopodobne, sędziowie którzy w tej sprawie nawinęli się pod celownik, prawdopodobnie mogli dostać nominację od prezydenta Kwaśniewskiego, a więc szefa Kalisza.

Nie wiadomo też jaki związek miało przejęcie przez Ministerstwo Sprawiedliwości naboru na aplikację adwokacką (prowadzoną potem przez adwokaturę) z poziomem na aplikacji sędziowskiej (prowadzonej przez lokalny sąd apelacyjny). Jedno jest pewne: aplikacja sędziowska i prokuratorska została zreformowana już po odejściu Ziobry. Jeszcze bowiem w 2007 roku, o czym geniusz palestry może nie wiedzieć, Ministerstwo Statystyki organizowało (ostatni, jak się okazało) nabór na „sądówkę”. Sposób kształcenia kadr sądownictwa i prokuratury został chwalebnie zreformowany w 2008 roku, a więc już pod obecnymi rządami. Stwierdzono wtedy, że aplikację w sądach apelacyjnych prowadzili zapewne jacyś beznadziejni idioci. Tylko bowiem takie założenie usprawiedliwiać mogło kompletną likwidację aplikacji i zastąpieniem jej centralnym szkoleniem, prowadzonym przez szkołę mającą co najmniej dwie siedziby, przy czym żadnej w centrum kraju. Tezę o głupich wykładowcach wspiera także fakt, że szanowne Ministerstwo zupełnie na poważnie przygotowało nowelizację, która pozbawiała absolwentow aplikacji sędziowskiej prawa do wykonywania zawodu sędziego – wszystkich bez wyjątku.

Był jednak jeden aspekt reformy adwokatury, który pośrednio wpływał na sądy, ale to już temat na następny artykuł.

Tymczasem posłowi Kaliszowi życzymy przejścia na dietę. Nie chodzi tutaj już nawet o względy estetyczne, ale niewątpliwie niezdrowy tryb życia odbija się na jego sprawności intelektualnej. Na dłuższą metę może to być niezdrowe, bo w pewnym momencie koledzy adwokaci, którym narobił właśnie wsi i obciachu, mogą przestać się do niego przyznawać.

Witamy po wakacjach 🙂

Written by myrialejean

2012/09/05 at 4:45 pm

Napisane w Uncategorized