Summum Ius Summa Iniuria

Lubelski sąd jakiego nie znacie

Archive for Grudzień 2011

O statystyce, czyli nauce trudney y pożytecznej

3 Komentarze

Ostatnia wizyta nowego frontmana Ministerstwa Sprawiedliwości sprzyjała przemyśleniom. Wszystkim, którzy uważali, że nowy minister cokolwiek zmieni, można już teraz zupełnie otwarcie roześmiać się w twarz. W końcu całe zaplecze zostało dokładnie takie samo, więc równie dobrze ministrem mógłby zostać, przysłowiowy, koń Cezara. Polityka nie zmieniłaby się ani na jotę.

Wizyta przebiegła więc w sposób udany. Przygotowaniom przed przyjazdem frontmana zabrakło tylko malowania trawy na zielono – może dlatego, że na skutek braku zimy ta jeszcze zupełnie nie zwiędła. Atmosfery sukcesu podczas wizytowania esądu nie zakłócił nawet fakt, że na nakaz elektorniczny czeka się w tej chwili dłużej, niż na wizytę u kardiologa w publicznej służbie zdrowia. Najwyraźniej reforma sądownictwa i reforma służby zdrowia bazuje na takich samych zasadach.

A propos reform, w czasie wizyty wspomniano o genialnym planie ministerialnych sędziów – urzędników likwidowania małych wydziałów. Ma to spowodować generalny dobrobyt, gigantyczne oszczędności na pensjach kierowników i przewodniczących wydziału a także, jak twierdzą agronomowie, wyższe zbiory i częściej niosące się kury.

Naturalnie jest to krok we właściwą stronę. Po co dublować kierowników finansowych, działy księgowości, działy kadry czy też gospodarcze? Chcielibyśmy też zauważyć, że z pomysłem można pójść dalej. Na przykład zrobić jeden sąd rejonowy w Warszawie, a wszystkie pozostałe będą wydziałami zamiejscowymi. Czyż oszczędności nie będą duże?

Oczywiście nie pisalibyśmy o sprawie gdyby nie miała wymiaru lokalnego. W związku z planami likwidacji sądów i podnoszonymi argumentami oszczędności chcielibyśmy zapytać: to po jaką cholerę rok temu podzielono Sąd Rejonowy w Lublinie? Po co to zrobiono, skoro uzyskano efekt dokładnie odwrotny, od zamierzonego przez MS? Przecież spowodowało to niebywały chaos i opóźnienia w rozpoznawaniu spraw, utrudniło współpracę między wydziałami (bo sąd w Świdniku i sąd w Lublinie to dwie różne jednostki, więc nie można po prostu przenieść się z wydziału do wydziału, trzeba starać sie o pracę w innym sądzie) a także zdublowało wszystkie funkcje, na których likwidacji ministerstwu tak zależy. Mamy więc w Lublinie dwóch prezesów, stado wiceprezesów, osobnych kierowników finansowych (tak, pani Zwierz została na stanowisku), osobne działy kadr, osobne księgowości i osobne działy gospodarcze. Czy więc Lublin jest w jakiejś czasoprzestrzennej dziurze, która zakrzywia prawa ekonomii?

Rozwiązanie jest bardzo proste, chodzi bowiem tylko i wyłącznie o dwa czynniki.

Pierwszym z nich jest praca. Konkretnie: praca w ministerstwie dla delegowanych tam sędziów. Niezawiśli sędziowie pracujący jako dyspozycyjni urzędnicy to kuriozum w skali światowej. Jeszcze większym kuriozum jest ich liczba – około 300 (!!!) osób, a więc ponad 3% WSZYSTKICH sędziów w kraju. Sędziowie ci oficjalnie „wiszą” w swoich sądach i są doliczani do statystyk, zaś w praktyce zajmują się bliżej nieokreślonym niczym w ministerstwie, pobierając za to gargantuiczne uposażenia i organizują kolejne, idące w sprzecznych kierunkach, reformy. Chodzi bowiem o to, żeby była praca, nie zaś aby wymiar sprawiedliwości usprawnić. Stąd też nieśmiała propozycja: może w ramach oszczędności ktoś by ich zwolnił i skierował z powrotem do pracy orzeczniczej? Bo chyba od tego są sędziowie – od orzekania. Jeżeli ktoś chce być urzędnikiem to nie powinien nim być jako sędzia.

Drugim czynnikiem jest statystyka. Likwidacja małych sądów, a potem utworzenie w ich miejsce wydziałów zamiejscowych, ze statystycznego punktu widzenia oznacza zakończenie wszelkich spraw które tam się toczyły. Tym samym sprawy te możemy dopisać do statystki jako zakończone i ogłosić, że wykonaliśmy w tym roku 500% normy, zaś efektywność sądownictwa pod naszym nadzorem znowu wzrosła. Podobnie wyglądała sprawa z podziałem SR w Lublinie – wszystkie sprawy zakończono z dniem 31 grudnia 2010 roku. Nie ma więc problemu z zaległościami, wzrosło też tempo rozpoznawania spraw. No bo przecież teraz żadna sprawa nie ma więcej niż rok, nawet wieloletnie sprawy oficjalnie rozpoczęły się 1 stycznia 2011 roku. Czyż to nie piękne? Zupełnie jak przekręcanie licznika w aucie.

Tyle, że za fałszowanie licznika idzie się siedzieć, za fałszowanie statystyk dostaje się nagrody.

***

Czytelnikom życzymy szczęśliwego Nowego Roku. Oby nie był gorszy od mijającego 🙂

Reklamy

Written by myrialejean

2011/12/30 at 3:42 pm

Napisane w Uncategorized

Panie Prezesie, Pańska żona startuje w konkursie sędziowskim!

with one comment

Wpis niniejszy powstał z czystej sympatii do prezesa Łukasza Obłozy.
a
Jak zapewne pamiętacie, rok temu sędzia (jeszcze nie prezes) miał nieprzyjemność tłumaczenia się w Gazecie Wyborczej z zarzutów nepotyzmu. Okazało się bowiem, że rodzina Zwierzów nie była jedyną, która dokonała desantu na Sąd Rejonowy w Lublinie.

Pracę w konkursie wygrał również Miłosz Obłoza, całkowicie prywatnie brat Łukasza Obłozy. Kiedy sprawa się wydała, sędzia tłumaczył, że przecież bratu zabrakło tylko kiku punktów na apliakcję. A tak poza tym to przecież sędzia nic nie wiedział ani o konkursie, ani o kandydaturze, ani o tym, że brat został pracownikiem IV Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Lublinie.Na sprawie wyszedł też nienajgorzej sam sędzia Łukasz Obłoza, który za karę został awansowany na wiceprezesa sądu, prawdopodobnie w myśl zasady: im więcej rodziny przyciągniesz, tym wyżej zajdziesz 😉

O sprawie szerzej można poczytać na przykład tutaj:

http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,8860371,Praca_w_sadzie__Nepotyzm_czy_zbieg_okolicznosci_.html

Dlatego doszliśmy do wniosku, że Panu Prezesowi dobrze jest powiedzieć, że ktoś z jego rodziny znów idzie do góry.Gdyby bowiem okazało sie, że jego żona niespodziewanie

;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

…wygra konkurs na stanowisko sędziego, zaoszczędzi mu to zaskoczenia. Przecież głupio byłoby dowiedzieć się o tym z prasy, prawda?

Written by myrialejean

2011/12/15 at 12:14 pm

Napisane w Uncategorized