Summum Ius Summa Iniuria

Lubelski sąd jakiego nie znacie

O szanowaniu togi czyli wirtualnej rzeczywistości ciąg dalszy

6 Komentarzy

Rozkręca się sprawa naboru-widmo do SO w Lublinie.

Ponad tydzień temu o sprawie napisała Gazeta Prawna ( http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/480587,wymiar_sprawiedliwosci_sady_czekaja_na_asystentow_sedziego.html ). W artykule wytoczono ciężkie działa względem wiarygodności artykułów pojawiających się na tym blogu. Wziął się za nas sam rzecznik lubelskiego okręgowego, sędzia Artur Ozimek. Czyli z racji swojej funkcji – Usta Wojtaszka.

„Ten blog nie podaje prawdziwych informacji. Nie można zostać asystentem, nie przechodząc procedury konkursowej” zagrzmiały Usta Wojtaszka. Po czym dorzuciły „Jeżeli ktoś jest dobry, zostaje asystentem sędziego sądu okręgowego. Ale nie ma możliwości, żeby została nim osoba, która nie zdała egzaminu”.

Nie za bardzo wiemy jak komentować takie oświadczenie. Właściwie jedyna rzecz która przychodzi do głowy to stwierdzenie, że komuś toga myli się ze szmatą.

Drogi Arturze! Niektórzy z nas kilkukrotnie słyszeli Cię wypowiadającego się o etyce u prawników. Pewnego razu w szerszym gronie mówiłeś, jak to etyka adwokacka upadła, kiedy adwokaci zachysnęli się swoją samorządnością. Byłeś zniesmaczony, gdy lubelska palestra robiła problemy sędziom, którzy chcieli się do niej przenieść i odmawiała wpisywania ich na listy. Wspominałeś wtedy o nadużywaniu uprawnień i o związanej z tym postawie osób u władzy. Władza podobno miała deprawować.

Jakże prawdziwe są teraz Twoje słowa w odniesieniu do sędziów. Jak długą drogę przeszedłeś od wtedy do teraz.

A może nie przeszedłeś? Może zawsze byłeś hipokrytą i kłamcą?

Twierdzisz, że nie piszemy prawdy. Że nie można zostać asystentem nie przechodząc konkursu. Tymczasem właśnie tak się stało.

Nie było żadnego ogłoszenia, nie było żadnego konkursu.

Nie było też przeniesienia, porozumienia pomiędzy prezesami czy czegokolwiek (choć ustawa i tak na to nie pozwala). Po prostu uzgodniono z „awansowanymi kandydatami”, że zwolnią się z Sądu Rejonowego w Lublinie a następnego dnia Sąd Okręgowy w Lublinie ich zatrudni. Do części z nich dzwoniły Kadry SO (tak, znowu pani Bogacz), niektórych osobiście do pracy w SO zaprosił prezes.

Tak czy inaczej „zaproszenia” do współpracy otrzymali tylko pracownicy lubelskiego SR. Zdaniem Ust Wojtaszka oznacza to chyba, że żadni kompetentni asystenci nie pracują w którymkolwiek z pozostałych sądów rejonowych w okolicy. Choć to owszem, popieramy. Nikt by nie chciał żeby jakiś wieśniak do pracy w Sądzie Okręgowym przyjechał furmanką 😉 Spadajcie na drzewo, wieśniaki! 😉

W tym miejscu mamy pytanie: czy aby udowodnić, że piszemy prawdę powinniśmy jeszcze opublikować listę osób „przeniesionych” do okręgu zaczynając wydziałami od początku (a więc od pani o imieniu na literę B. z I Wydziału Cywilnego) czy też od końca (a więc od pana o imieniu na literę R. z wydziału XV Karnego)? A może powinniśmy pisać według wydziałów SO do których asystenci pozakonkursowi trafili? Tylko od którego wydziału zacząć? Może od cywilnego, może od ubezpieczeń a może od karnego (tylko którego – pierwszo czy drugoinstancyjnego)?

Usta Wojtaszka mówią: „nie ma możliwości aby asystentem została osoba która nie zdała egzaminu”. To jaki egzamin na asystenta zdawała pani Olga Szymanek? Bo, jak donoszą nasi czytelnicy, została ona asystentką w sądzie rejonowym jeszcze zanim wprowadzono obowiązkowe konkursy i nigdy do jakiegokolwiek egzaminu nie podchodziła. Oczywiście, jeżeli szanowny Pan Rzecznik twierdzi inaczej to chyba nie będzie problemu z opublikowaniem jej pracy konkursowej? Sama zainteresowana powinna się zgodzić. Przecież nie chciałaby aby ktokolwiek mówił, że do SO przeniesiono ją na lewo, bo jest synową byłego prezesa Sądu Rejonowego w Puławach (tu również podziękowania dla czytelników).

Ustaw Wojtaszka odniosły się też do komunikatu KSSiP. „Ta informacja jest nieaktualna, bo pochodzi z zeszłego roku. Jest też nieprecyzyjna, bo są to etaty dla całego okręgu, a więc sądu okręgowego i jedenastu sądów rejonowych w Lublinie”. Jest to o tyle ciekawe, że przecież w samym komunikacie osobno podawane są informacje o wolnych etatach w sądach rejonowych i w sądach okręgowych. Żaden inny sąd okręgowy nie popełnił takiej pomyłki. Ponadto konkursy organizują przecież prezesi poszczególnych sądów. Oczywiście można też zapytać z drugiej strony: kto w takim razie jest odpowiedzialny za przekazanie KSSiP nieaktualnych danych? Dlaczego doszło do publikacji która kompromituje szkołę i jej szefa?

W sumie trudno jest powiedzieć co w tej sprawie bardziej bulwersuje. Czy to, że szefostwo SO w Lublinie robi co chce, niezależnie od przepisów? A może to, że rzecznik sądu zupełnie bezkarnie kłamie, miesza się w wyjaśnieniach ale nie ma z tym żadnych problemów moralnych?

W jaki sposób mamy przekonać zwykłych obywateli, że powinni przestrzegać prawa i szanować sądy, skoro prezes Sądu Okręgowego i jego kolega rzecznik (nie wspominając już o kierowniczce kadr) nie mają najmniejszych oporów przed łamaniem przepisów dla własnej wygody? Jak przekonać opinię publiczną, że nie wolno zwiększać nadzoru nad sądami? Przecież to, co się dzieje w Lublinie jest idealną ilustracją tezy, że środowisko sędziowskie nie potrafi się samo oczyszczać, więc proces kontroli musi być przesunięty „na zewnątrz”. No bo skoro sam Prezes Sądu Okręgowego dopuszcza się daleko idących nieprawidłowości i przy mianowaniu referendarzy i przy zatrudnianiu asystentów, to w Lublinie zamiast samorządności potrzeba raczej zarządu komisarycznego albo ogłoszenia upadłości. Choć to drugie w sumie częściowo udało się dzięki przeniesieniu sądu do Świdnika 😉

A tak na marginesie: czy zachowanie rzecznika (nie mówiąc już o prezesie) przypadkiem nie przynosi ujmy godności sędziego? Ciekawe co na ten temat ma do powiedzenia rzecznik dyscyplinarny? 😉

Jednakowoż czekamy na kolejne oświadczenia Ust Wojtaszka licząc, że dostarczą one nam niezliczonych okazji do turlania się po podłodze ze śmiechu. Mamy również nadzieję, iż dziennikarze czytający naszego bloga będą na tyle nieuprzejmi, że zadadzą pytania postawione przez nas wyżej (na przykład pytając o to do jakich i kiedy konkursów podeszła asystencka elita awansowana do SO) 🙂 A żeby Ustom Wojtaszka nie było przykro – dedykujemy szlagier z lat naszej młodości 🙂

Arturze – trzymaj się. To dzięki takim jak Ty istniejemy 🙂

Reklamy

Written by myrialejean

2011/02/02 @ 8:40 am

Komentarzy 6

Subscribe to comments with RSS.

  1. o wszelkich „nominacjach” do SO, nie tylko asystentów, yak się decyduje. Z pracownikami, szczególnie tymi kierowanymi na stanowiska kierownicze, jest podobnie…:P

    szu

    2011/02/05 at 1:51 pm

  2. ostatni konkurs na staż urzędniczy do SO również wygrały osoby, które już pracują w SO 🙂 dziewczyna z pierwszego miejsca tylko weszła i wyszła i jeszcze nie do końca umiała powiedzieć w którym wydziale pracuje i się dostała no cóż to taki zbieg okoliczności

    tola

    2011/02/06 at 10:37 am

  3. macie racje o wszystkim decyduje SO, dzielił się Sad Rejonowy, a Kierowniczką Kadr i kierownikiem oddziału Gospodarczego zostali pracownicy SO, bez konkursu, na jakiej zasadzie nikt nie wie. Pani Dyrektor, kupuje meble, a w Sadzie Rejonowym w Lublinie zostają nie wykorzystane. Zamiast zrobić przetarg na tonery czy materiały biurowe, tak się racjonalnie wydaje środki budżetowe. Od kilku lat pod czujnym okiem Panów Prezesów sprzedażą znaków sadowych zajmuje się brat Pani Dyrektor ale to nikomu nie przeszkadza, zastępcą Kierownika Oddziału Gospodarczego zostaje mąż Pani Kadrowej ale to też nikomu nie przeszkadza. Wszyscy udają,że jest u nich wszystko okej. Czy to jest tylko zbieg okoliczności czy jawna hipokryzja i zakłamanie.

    EMIL

    2011/02/08 at 7:15 pm

  4. Pozdrowienia dla wszystkich referendarzy.

    /Od redakcji: wybacz edycję ale mało kulturalne fragmenty o wrzucaniu granatu i wentylatorze postanowiliśmy podarować czytelnikom.

    obserwator

    2011/02/11 at 4:31 pm

  5. A w SR Lublin-Zachód jak jest z kierownikami? Pamięta ktoś jakiś konkurs np na kierownka administracyjnego albo oddziału informatycznego? 3/4 z obecnych kierowników nie posiada nawet wykztałcenia kierunkowego. Ciekawe jakie były kryteria wyboru…:)

    gilus

    2011/02/20 at 10:03 am

    • to zależy, czy chodzi o oddziały, czy wydziały…Chociaż zasada w sumie jest jednakowa: trzeba znaleźć sobie kogoś, kto będzie w komisji i po rozmowie kwalifikacyjnej przepchnie kandydaturę.

      zula

      2011/02/21 at 5:51 pm


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: