Summum Ius Summa Iniuria

Lubelski sąd jakiego nie znacie

Himalaje hipokryzji

leave a comment »

Wunderkind lubelskiego sądownictwa powróciło tym razem w roli komentatora. Jacek Czaja, którego tak rzewnie żegnaliśmy na łamach naszego bloga, najwyraźniej ma zbyt mało pracy w ramch swojego referatu (co zresztą nie dziwi).

Po zadziwiającym (choć tylko osoby nie związane z sądownictwem) awansie do Naczelnego Sądu Administracyjnego, były podsekretarz stanu nie może sobie znaleźć miejsca z dala od kamer. Warto w tym miejscu przypomnieć, że awans z lubelskiego WSA do NSA nie wynikał ze świetnego dorobku orzeczniczego, jak to winno mieć miejsce. Jacek Czaja poszedł do NSA ponieważ, oględnie mówiąc, wylano go z Ministerstwa Sprawiedliwości. Obyczaj jest jednak święty, stąd też aby tradycji stało się zadość, delegowany sędzia nie powrócił na pierwotne stanowisko. W zamian za to dostał „kopniaka” do wyższej instancji.

W tym miejscu rodzi się pytanie, istotne zwłaszcza w kontekście odkrycia w Gdańsku, iż niektórzy sędziowie nie do końca rozumieją pojęcie niezawisłości: dlaczego osobę, która przez kilka lat ślepo i wbrew elementarnej wiedzy prawniczej, posłusznie wykonywała polecenia służbowe, przeniesiono do Naczelnego Sądu Administracyjnego – a więc swoistego Sądu Najwyższego do spraw administracyjnych? Czy serio będziemy się oszukiwać, że osoba nauczona słuchać poleceń zwierzchników rozumie jeszcze pojęcie niezawisłości? Czy możemy mieć pewność, że gdyby zadzwonił do niego asystent asystenta asystenta asystenta sekretarki premiera (w rzeczywistości bezrobotny wannabe dziennikarz skandalista), mając wizję powrotu do polityki, oprze się on sugestiom co do terminu czy sposobu załatwienia sprawy? Czy aktywny polityk, a takim był Czaja, powinien w ogóle sądzić? Mamy przecież regulacje, które wymagają od sędziego gwarancji bezstronności, których Jacek Czaja, nie oszukujmy się, już nie spełnia.

Gdyby nawet pominąć te wątpliwości, problem z Jackiem Czają jako sędzią (nawet WSA) pojawia się też w innym miejscu.

Opublikowany w Rzeczpospolitej artykuł to Himalaje hipokryzji. Do dialogu i poszanowania prawa nawołuje bowiem osoba, która programowo była głucha na wszelkie uwagi, zaś szanowała przepisy w stopniu takim samym, jak chuligan rzucający wyłamanym krzesełkiem na meczu. Artykuł ten porównać można do sytuacji, w której koncern BP rozpocząłby kampanię w celu wprowadzenia przez konkurencję wyższych standardów bezpieczeństwa na platformach wiertniczych w Zatoce Meksykańskiej.

Z całą powagą należy podkreślić, iż Jacek Czaja był właśnie takim politycznym chuliganem. Będąc sędzią, a więc osobą mającą (podobno) szczególną świadomość prawną, lekceważył przepisy nagminnie i bezceremonialnie. Lista jego wpadek jest dłuższa, niż pasek od spodni dla Grycanki. Tym samym należy postawić pytanie: czy osoba, która wielokrotnie lekceważyła przepisy konstytucji oraz innych ustaw w dalszym ciągu daje rękojmię właściwego pełnienia funkcji sędziego? Czy jest to osoba, o której można stwierdzić, że jest przydatna do zawodu, skoro albo nie zna, albo też woli nie stosować, przepisów które jej nie pasują? Czy tak jawne lekceważenie prawa, jakim wykazywał się sędzia Czaja, nie powinno raczej stanowić podstawy do usunięcia go z zawodu zamiast awansowania do najwyższego szczebla sądownictwa?

Pytanie jest o tyle zasadne, że przecież Jacek Czaja przez cały czas pracy w MS był sędzią, a więc miał obowiązek zachowania godnego sędziego i postępowania zgodnie ze złożonym ślubowaniem. Skoro wspominaną już na blogu sędzię Z. można było usunąć z zawodu za świńskie smsy, to czy w zawodzie powinien pozostać sędzia, który otwarcie naruszał konstytucję?

W tym miejscu odsyłamy czytelników do konkurencji 😉 w postaci bloga eMeS.Watch (http://emeswatch.blogspot.com/) . W artykule pod wiele mówiącym tytułem „Zapomniał wół jak cielęciem był, czyli czemu czasami warto podarować sobie splendor” (http://emeswatch.blogspot.com/2012/10/zapomnia-wo-jak-cieleciem-by-czyli.html) autorka trafnie acz boleśnie wypunktowała wtopy, jakie zaliczył Jacek Czaja.

Skoro więc takie osoby nadal znajdują miejsce w bezmiarze niesprawiedliwości wymiarze sprawiedliwości, a jeszcze są awansowane na najwyższe stanowiska, to nie ma się co dziwić, że tak jak przy okazji Amber Gold, będą wypływały kwiatki w postaci osób, które nigdy nie powinny sądzić.

Swoją drogą ciekawe jak długo na stanowisku minstra statystyki pociągnie jeszcze Jarosław Gowin. Artykuł, jak by nie patrzeć, stanowi bowiem wyraz buntu Dworu Sędziowskiego z ministerstwa. A warto pamiętać, że oni tam byli przed Gowinem i zadbają, żeby być długo po nim. Frontmanów można zmieniać, zaplecze zawsze jest to samo.

Reklamy

Written by myrialejean

2012/10/20 @ 8:28 am

Napisane w Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: