Summum Ius Summa Iniuria

Lubelski sąd jakiego nie znacie

Cichy sukces

2 komentarze

No i stało się. Nadszedł (i minął) epokowy 21 kwietnia 2011 roku. Dzień, który na długo zapamiętamy jako sukces sądownictwa. Niewielki krok dla człowieka ale sus dla ludzkości (tej lubelskiej).

W tym dniu Lublin dołączył do grona takich metropolii jak Włodawa, Chełm czy Biała Podlaska. Wreszcie możemy być dumni z naszego miasta, bo oto otworzono… punkt informacyjny Krajowego Rejestru Karnego!

Nareszcie miejscowi mogą na miejscu uzyskać potwierdzenie, że nigdy nie mieli przyjemności zostać klientami wydziału karnego sądu. W tym celu nie będą już musieli jeździć 240 km (trasa w obie strony) jak to miało miejsce dotychczas.

Z niewiadomych względów nikt postępu cywilizacyjnego nie świętował. Nie strzeliły korki (jeżeli nie liczyć korków z przeciążonej sieci elektrycznej), nie było uroczystego otwarcia, okolicznościowych przemówień ani też delegacji ze szkół i zakładów pracy. Nie było transparentów, nie było kwiatów. W siedzibie esądu punkt cichutko rozpoczął działanie, jakby jego start był straszną sromotą.

Dlaczego? Ach, dlaczego?

Czyżby przyczyną był wstyd spowodowany wcześniejszym zgubieniem rejestru? Przypomnijmy, że w czasie przygotowanej z iście grecką precyzją operacji podziału sądu, punkt informacyjny padł ofiarą bliżej nieznanych sprawców i po prostu sobie gdzieś zginął. Mimo pewnych nieśmiałych głosów odzywających się jeszcze w grudniu, jego brak został dostrzeżony dopiero w styczniu, kiedy to Sąd Okręgowy zrobił „och!”. I właściwie na tym poprzestał.

Potem naszym organizatorom potrzeba było ponad miesiąca, żeby w Lublinie punkt zorganizować. Dodajmy – punkt, który działał, miał pracowników i sprzęt. Tymczasem od wydania przez Ministra Sprawiedliwości rozporządzenia o jego utworzeniu do rozpoczęcia działania trzydzieści siedem dni. Co się przez ten czas działo – nikt nie wie.

Summa summarum wojewódzkie miasto nie miało punktu informacyjnego KRK przez równe 110 dni.

Stosunki panujące w naszym okręgu dają jednak gwarancję zachowania dobrych nastrojów. Jak zwykle – żadnej wpadki nie było. Za utrudnienia dla setek osób nikt nie odpowiada, bo przecież Biała Podlaska to ładne miasto i zwiedzić je trzeba. A że to 120 km w jedną stronę?

*
Serdecznie przepraszamy, że tekst publikujemy dopiero teraz – blokada konta ma swoje prawa 😉

Reklamy

Written by myrialejean

2011/05/11 @ 8:37 am

Napisane w Uncategorized

komentarze 2

Subscribe to comments with RSS.

  1. BP to moje rodzinne miasto, ale nie wymagam, żeby każdy tam zasuwał po kwitek 🙂 Lepiej zasuwać na aukcję w Janowie 😉

    Xavia

    2011/05/18 at 7:21 pm

  2. „Nareszcie miejscowi mogą na miejscu uzyskać potwierdzenie, że nigdy nie mieli przyjemności zostać klientami wydziału karnego sądu.”
    Zaświadczenie o niekaralności wcale nie mówi o tym, że się karanym nie było, tylko że się nie figuruje w kartotece – w tym wypadku karnej – co nie oznacza, że klientem wydziału karnego się nie było – bo być się mogło, tyle że się zatarło czyli jakby się nie było.
    Zawsze podziwiałem tego kto wymyślił zatarcie skazania – logika pokrętna, ale coś w tym jest.
    Poza tym bardzo fajny blog, mógłby być częstszy np. już co niedzielę dalsze perypetie rodziny Zwierzów. 😀
    Trzymam za Was kciuki.

    funfan

    2011/11/09 at 2:13 pm


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: